Strony: [1] 2 3
  Drukuj  
Autor Wątek: Farby roślinne do włosów...  (Przeczytany 17460 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przeglądają ten wątek.
Nan
Administrator
UNO

Offline Offline

wiadomości: 5332


My tu wąpierza tropim


« : Styczeń 01, 2008, 19:23:59 »

... zaczęły mnie mocno kusić. Zapewne nie jest to najlepszy z moich pomysłów z jednego istotnego powodu: jest mi wyjątkowo ohydnie we wszelkich rudościach, nadto mam włosy farbowane na blond i nałbie kolorystyczne schody (kto kiedyś włosy farbował w domu, ten wie, co mam na myśli), ergo należy się obawiać, że włoś chwyci farbę inaczej w różnych miejscach, co nada mi wygląd łaciatej krowy. Obejrzałam sobie efekty kolorystyczne przedstawione na stronie hennaforhair i wpadłam w zachwyt, gdyż są przepiękne, tyle że nie dla mnie. W takich odcieniach wyglądałabym gorzej niż źle - tragicznie  torba Wszystkie odcienie były ciepłe, a ja wyglądam dobrze wyłącznie w odcieniach chłodnych. Amla ma ochładzać kolor włosów, więc oczywiście zastosowałabym ją, gdybym się zdecydowała na farbowanie ziołami, ale wciąż boję się, że efekt będzie nieciekawy i co gorsza trwały jak cholera. Chemia może i jest niefajna, ale ja wiem mniej więcej jak moje włosy na nią reagują, natomiast nie znam ich reakcji na farbę ziołową. No i przerażają mnie te przygotowania i technika nakładania. Ja z tych sierot, które żadnej farby nigdy na łeb same nie kładły, bo przeszkadza im brak oczu z tyłu głowy. Wiem, że większości ludzi ten brak nie przeszkadza, ale mnie przeszkadza bardzo.
Ad rem: czy ktoś już stosował mazidłowe farby, zwłaszcza celem uzyskania chłodnego odcienia? I jak to wyszło?
Zapisane

Hej, przeleciał robot, wydał cichy chrobot.
asinek
UNO

Offline Offline

wiadomości: 2776


skarbonka na smutki


« Odpowiedz #1 : Styczeń 01, 2008, 23:50:03 »

o chlodnych odcieniach sie nie wypowiem bo ja wrecz przeciwnie  Embarrassed, ale moge sie wypowiedziec na temat trwalosci - farby roslinne sie wymywaja duzo szybciej niz chemiczne, choc trudno mi stwierdzic czy czynia to do imentu czy tylko czesciowo (jako ze mam naturalnie ryzawe wlosy).
Natomiast trudno jest je przefarbowac na inny kolor farba chemiczna. Jedynym wyjsciem jest obciecie wlosow  Embarrassed. Albo noszenie czapki. Albo pofarbowanie sie henna na czarno (zdecydowanie zimny kolor, bo najczesciej domieszane jest indygo)
Zapisane

hey do you do judo when they surround you, a little mental yoga - would they dissapear? (T.Amos "Purple People")


marianna
UNO

Offline Offline

wiadomości: 4470



« Odpowiedz #2 : Styczeń 02, 2008, 09:07:00 »

własnie nie do końca asinku - farby naturalne dostępne w sklepach - te , które zawierają domieszki sztucznych barwników (np. taka basma- przeciez sama henna nie barwi na czarno) - owszem nie wspopracuja później z farbami chemicznymi

natomiast koloryzacja 100% czystą zieleniną - nie stwarza takiego zagrożenia Smiley

to sztuczne barwniki ze sklepowych mieszanek wchodza w reakcję z farbami chemicznymi - a samo zielsko nie - czyli nie ma takiego zagrożenia Smiley

farby naturalne wypłukują się szybciej, trudniej tez jest im pokryć siwe włosy - na pewno na włosach farbowanych i z odrostami nie wyjdą tak "równo" jak chemia - ale z drugiej strony przynajmniej z nimi nie grozi efekt "płaskiego" koloru

to co mnie najbardziej przekonuje do farb naturalnych to fakt, że one kondycjonyją włosy - czyli częstrze używanie (wynikające z wymywania) nie wpływa negatywnie na stan włosów - a wręcz odwrotnie

mechanizm działania farby roślinnej jest zupełnie inny od chemicznej - zielsko nie wnika do włosa i nie zmienia naturalnej barwy włosa tylko działa w warstwie zewnętrznej


sama amla nie barwi włosów ale w zestawieniu z henną oziebia kolor

jednakowoż u jasnych blondynek, takich platynowych może delikatnie przyciemnić blond...
Zapisane

ezieta
UNO

Offline Offline

wiadomości: 1289


OrdynatorFemi


« Odpowiedz #3 : Styczeń 02, 2008, 11:50:03 »

I mnie neca ziolowe farby-stosowalam juz mieszanke Logony i mam zamiar znow ja zastosowac, choc wolalbym sama sporzadzic taka mieszanke, ktora bylaby odpowiednia do moich ciemnych blond wlosow z pasmami siwizny.
Pierwsza proba byla nadzwyczaj udana bez drastycznej zmiany koloru na rudy, zolty czy ognista czerwien.
Sama amla dobrze kondycjonuje wlosy.A ze nie jestem plowa blondynka, to nie zauwazylam przyciemnienia.I mnie neca kolory z tej hennowej strony, ale one raczej nie sa dla mnie...a szkoda.
Hindusi maja piekne wlosy, mezczyzni farbuja mieszanka henny, indygo, kawy i cytryny-wychodzi piekny, lsniacy, czarny kolor z polyskiem granatu.No ale hindusi maja najlepsze wlosy na swiecie w ogole.
Zapisane



Iloraz inteligencji przegrywa z sumą głupoty.
(wyczytane w czyjejś sygnaturce)
marianna
UNO

Offline Offline

wiadomości: 4470



« Odpowiedz #4 : Styczeń 02, 2008, 11:52:03 »

hindusi mają najlepsze włosy na świecie - bo o nie dbają - zregularne ziołowe farby na łbie to norma i dla facetów i kobitek plus te same zioła wcinają => vide amla Smiley
Zapisane

ezieta
UNO

Offline Offline

wiadomości: 1289


OrdynatorFemi


« Odpowiedz #5 : Styczeń 02, 2008, 12:08:14 »

Nawet Ci, ktory nie stosuja ziol na glowe ani ich nie zazywaja-wlosy maja piekne....
Nic to-ja mam tez piekne po zoltku, miodzie i aloesie.
Zapisane



Iloraz inteligencji przegrywa z sumą głupoty.
(wyczytane w czyjejś sygnaturce)
Fergie
UNO

Offline Offline

wiadomości: 887



« Odpowiedz #6 : Styczeń 04, 2008, 21:29:46 »

Raczej odradzam takie eksperymenty. W ogóle odradzam farbowanie włosów w domu.
Efekt końcowy zwłaszcza w przypadku farb roślinnych jest trudny od przewidzenia.
Nie wiem czy pamiętasz ale w mlodośc wczesnej ostro kombinowałam z henną, basmą i różnymi ich mieszankami i tylko raz udało mis ię usyskać upragniny kolor.
Polecam moją fryzjerkę p. Jolę. Zazwyczaj jej rady co do kolorystyki opierzenia są trafione.
Nie poddaje się mojej presji i głupim pomyslom, wie, lepiej ode mnie, że najlepiej mi w rudych.
Pamięta, że w blondach wyglądałam jak  Rzygi i nie daję się namówić na jakieś dziwne eksperymenty.
Zapisane

1% PODATKU NA BEZDOMNE PSIAKI! Bezpłatny program do wypełniania PITów na: http://www.pozytek.org/
ezieta
UNO

Offline Offline

wiadomości: 1289


OrdynatorFemi


« Odpowiedz #7 : Styczeń 05, 2008, 11:45:35 »

Fergie,
a co zrobic, jesli nie chce farbowac wlosow farbami chemicznymi, a mimo to chce ukryc siwizne?
Farbowalam cale lata, ostatnio w profesjonalnym zakladzie. Fryzjerka dobierala mi naprawde ladny odcien. Byla jedna wada-trzeba bylo regulanie wracac i farbowac na nowo, bo odrosty nie wygladaly najlepiej.
Teraz mam naturalne wlosy, farba tylko na koncowkach. I wydaje mi sie, ze z moim naturalnym kolorem wygladam najlepiej. Tylko siwe mi przeszkadzaja, stad moj zaped do farb ziolowych, ktore nie wywoluja u mnie zlego efektu, a efekt pielegnacyjny jest powalajacy na kolana.

A gdzie mieszkasz i gdzie pracuje pani Jola?
Zapisane



Iloraz inteligencji przegrywa z sumą głupoty.
(wyczytane w czyjejś sygnaturce)
Fergie
UNO

Offline Offline

wiadomości: 887



« Odpowiedz #8 : Styczeń 05, 2008, 19:34:06 »

Ezieto - a bo ja wiem?
Zależy.
Przy blondach (naturalnych) to można podobno na rumianku i tataraku "jechać ".
Moja prababcia podobno tak robiła, ale ona była naturalną dość jasną blondynką.
Efekt był taki, że jak siwiała to te siwe były mniej widoczne i zbliżone kolorem do tych pozostałych blondyniastych.

Jeśli mnie pamięć nie myli to przy basmach, rubinach i innych, też jest odrost, tyle, że nie super widoczny, ale i przy farbach odrost nie zawsze jest b. widoczny.
Przecież zależy jaka farba. Jeśli zależy nam na naturalnym efekcie to farbujemy farbą z mniejszą ilością amoniaku i różnica między odrostem a włosami farbowanymi nie jest b. widoczna, jak "sie robimy" np. na blondynę z szatynki to nie ma bata, odrost zawsze będzie. A w przypadku włosów siwiejących, to, przynajmniej ja tak mam, najbardziej wkurzajacy i widoczny nie jest sam odrost jako taki, tylko ta część odrostu co się z swizny składa. No i na to to już nie ma rady. Trzeba ufarbować i już. Albo siwizną bogu ducha winnych ludzi starszyć...

Z tego co wiem, podstawową różnicą miedzy farbami chemicznymi i ziołowymi jest taka, że te pierwsze wnikają (w większym lub mniejszym stopniu w zależności od koloru z jakiego i na jaki farbujemy) w głąb włosa i zastępują niejako naturalny pigment, a te drugie osadzają sie na włosie i naturalny kolor jakby "zasłaniają".
Stąd, wszelkie zabiegi chemiczne (czy to trwała, czy farbowanie farbą chemiczną) są po farbie ziołowej nie tyle nie możliwe, co utrudnione. No bo wlos jest oblepiony i chemii trudniej się przedostać i działać na strukturę włosa. Tak przynajmniej jest w przypadku henny, basmy i rubiny. Takiej bodajże ruskiej, co to kiedyś była w sklepach, co się z wodą taki śmierdzący proszek rozrabiało i na łepetynę w formie papki kładło. Później takie francuskie jakieś były, już w formie płynu, ale po nich efekt farbowania nie był już (w moim przypadku) tak spektakularny.

A p. Jola jest z W-wy i przyjmuje na Muranowie. Stara się odradzać, jak może, wszelkie dziwne, lub mogące uszkodzic włos, "innowacje", a jednocześnie nie jest zachowawczą starą babą... Jeśli ktoś jest zainteresowany to podam tel. i dokładny adres na pw.
Zapisane

1% PODATKU NA BEZDOMNE PSIAKI! Bezpłatny program do wypełniania PITów na: http://www.pozytek.org/
ezieta
UNO

Offline Offline

wiadomości: 1289


OrdynatorFemi


« Odpowiedz #9 : Styczeń 05, 2008, 19:46:19 »

Fergie,
ostatnio zrobilam sobie plukanke ziolowo-octowa po zoltkowo-miodowej maseczce. Moja corka mnie zapytala-mamo, farbowalas wlosy? A to mi wystarcza. Chce byc ladna dla siebie i dla mojej rodziny.
Wszelkie chny, basmy, rubiny byly mieszane ze sztucznymi skladnikami. Naturalne barwniki daja naprawde piekne efekty. No i nie niszcza wlosow.
Rzecz jasna, wszystko jest kwestia wyboru, przekonan. Mnie przekonuja ostatnio ziola.
Mi niestety za daleko do Warszawy, ale moze ktoras z forumowiczek bedzie zainteresowana.
Zapisane



Iloraz inteligencji przegrywa z sumą głupoty.
(wyczytane w czyjejś sygnaturce)
marla
UNO

Offline Offline

wiadomości: 2152



« Odpowiedz #10 : Styczeń 07, 2008, 08:19:17 »

Ezieto, co to jest za mieszanka Logony, o której piszesz? Ja mam szampon Logony do włosów ciemny brąz i czarnych, ale o żadnej mieszance nie słyszałam, a chętnie bym skorzystała.
Zapisane



"I don't mind change. I just don't like to be there when it happens".
Adrian Monk
marianna
UNO

Offline Offline

wiadomości: 4470



« Odpowiedz #11 : Styczeń 07, 2008, 09:18:59 »

fergie-  oczywiście, że przy farbach roślinnych nie masz tak pewnego efektu jak przy chemicznych, które kryją wszystko jak leci...
w przypadku farb roślinnych efekt o wiele bardziej jest uzalezniony od naturalnego koloru włosów bo farba z nim "współpracuje" a nie likwiduje Smiley

na temat sklepowych henn, basm itp. juz pisałam w tym watku - to nie są naturalne farby roślinne , wbrew nazwie, zawierają domieszki chemicznych pigmentów...chociażby taka basma - w opisie henna, która "barwi na czarno"...no po prostu cud Smiley

i to własnie te pigmenty są najbardziej kapryśnym składnikiem tychże mieszanek...
Zapisane

ezieta
UNO

Offline Offline

wiadomości: 1289


OrdynatorFemi


« Odpowiedz #12 : Styczeń 07, 2008, 10:03:34 »

Ezieto, co to jest za mieszanka Logony, o której piszesz? Ja mam szampon Logony do włosów ciemny brąz i czarnych, ale o żadnej mieszance nie słyszałam, a chętnie bym skorzystała.

Marlo-kupowalam tutaj : http://apmp.natura.xip.pl/index.php/cPath/55_178

Jest schemat doboru, ja mialam złoty blond. Znajdziesz tam schemat doboru kolorow. Mam jeszcze kolor Sahara ale wciaz sie waham nad nalozeniem, bo ponoc moze za czerwono wyjsc a tego to ja nie chce.

Marianno-masz racje w 100 %. Znam bardzo duzo ludzi farbujacych tylko ziolami I zadnej nieprzeiwdywalnosci nie ma-ale ci ludzie nie farbowali nigdy chemicznie-stosuja albo sama henne, albo w mieszankach.I to jest rytual comiesieczny jak u nas kiedys kapiel w sobote  laugh
Ja ziol sie nie boje, a efekty sa naprawde zachwycajace.
Zapisane



Iloraz inteligencji przegrywa z sumą głupoty.
(wyczytane w czyjejś sygnaturce)
asinek
UNO

Offline Offline

wiadomości: 2776


skarbonka na smutki


« Odpowiedz #13 : Styczeń 07, 2008, 12:04:02 »

troche  Offtopic  imho sa sklepowe basmy i henny ktore nie zawieraja sztucznych barwnikow, acz nie wiem czy sa dostepne w Polsce. Sama uzywam (sporadycznie) mieszanek firmy Sante i jest to mieszanka barwnikow ziolowych (w zaleznosci od koloru sklad jest rozny - m.in. henna, rumianek, lupiny orzecha wloskiego, korzen rabarbaru, indygo, buraczek i co tam jeszcze... oraz proteiny przeniczne dla kondycji i algi zeby papka miala konsystencje bardziej zelu a nie blota)

http://www.sante.de/Haarfarben/index.html

Faktem jest ze wiele firm twierdzacych ze sa "naturalne" i sprzedajacych farby pt "henna" oferuje/oferowalo bomby chemiczne - i nie mam tu na mysli ruskich farb w saszetkach. Kilka lat temu farby Henna Plus zawieraly np rezorcyne, amoniak, wode utleniona ...
Zapisane

hey do you do judo when they surround you, a little mental yoga - would they dissapear? (T.Amos "Purple People")


marianna
UNO

Offline Offline

wiadomości: 4470



« Odpowiedz #14 : Styczeń 07, 2008, 13:10:13 »

zgadza się, sante to chyba jedyne "sklepowe" naturalne farby roślinne - w PL widziałam je tylko w sklepie internetowym natura - link podała ezieta Smiley
Zapisane

Erato
UNO

Offline Offline

wiadomości: 9274


Wielka Łowca


WWW
« Odpowiedz #15 : Styczeń 07, 2008, 13:18:58 »

Ja przez parę lat używałam zielska koloryzującego firmy Venita - na pewno nie były w 100% naturalne, bo zbyt dużo mają kolorów  Cool Na bank nie było w nich amoniaku czy rezorcyny, natomiast co do utleniaczy - zapewne tak, bo jak inaczej osiągnąć np. różne odcienie blondów... Niemniej jednak bardzo sobie chwaliłam te farby - miały postać proszku do rozrabiania z wodą, jako bazy używałam Waxu, wtedy nie spływało. Robiłam mieszankę czerwieni z brązem, wychodził ładny, ciemny i dość chłodny brąz, nie rudy. Raz zobaczyłam efekt rozjaśnienia włosów, z których nie do końca wypłukała się taka henna - jedno (nie wiedzieć czemu, tylko jedno) pasemko, które miało być blond, wyszło zielone  cheesy Ale po potraktowaniu jakąś dodatkową chemią odbarwiło się jak należy.
Więc mówicie, że farby 100% naturalne nie stwarzają takiego niebezpieczeństwa (tzn. nieoczekiwanych efektów koloryzacji chemicznej)? Bo ja lubię mieć zimą ciemne jednolite włosy, a latem blond pasma. Blond, a nie zielone po hennie  Grin
Zapisane



die with memories,
not dreams

http://dq4u.blogspot.com/
asinek
UNO

Offline Offline

wiadomości: 2776


skarbonka na smutki


« Odpowiedz #16 : Styczeń 07, 2008, 16:26:41 »

Jesli pofarbujesz naturalnie na zime to do lata farba sie zmyje i w ogole nie powinno byc problemu (tak mi sie wydaje bo juz nie pamietam czy robilam pasemka po hennie czy nie  Undecided)

PS ja swego czasu wiele i roznie farbowalam ale zielone wlosy mialam tylko jak sie zrobilam na blondynke i to na pewno nie bylo na hennie tylko na moich naturalnych  Wink
Zapisane

hey do you do judo when they surround you, a little mental yoga - would they dissapear? (T.Amos "Purple People")


konasana
UNO

Offline Offline

wiadomości: 298



« Odpowiedz #17 : Styczeń 07, 2008, 19:07:39 »

Ja robiłam dawno temu henne i na naturalne (ciemnoblond) wlosy, i na rozjasniane. Muszę powiedzieć, że chyba żadna farba nie wychodziła tak naturalnie (różne odcienie, refleksy,te rzeczy). Ostatnio, tak z pół roku temu, rozbiłam dwa razy naturalne farby Sante, i niestety nie było (prawie) żadnego efektu, ani zmiany koloru, ani odżywienia.
Teraz strasznie kusi mnie henna od Limarii, ale pooglądawszy sobie zdjęcia na linkowanej przez nią stronie (hennaforhair czy cos takiego) zaczęłam się bać, że wyjdą mi włosy czerwone (obecnie mam ciemny blond po castingu). Nie wiem, czy się odważę, ale kusi bardzo...
Może któraś z Was jest odważniejsza Smiley
Zapisane
asinek
UNO

Offline Offline

wiadomości: 2776


skarbonka na smutki


« Odpowiedz #18 : Styczeń 07, 2008, 20:41:33 »

Konasano, a jak dlugo trzymalas to "blotko" na wlosach? Sante poleca godzine - u mnie po godzinie efektem jest czerwony refleks we wlosach i polysk, ale zmiana koloru  Nie, nie. Kiedys sie zagalopowalam (siedzialam przy komputerze) i przetrzymalam farbe bodaj 3 h i wtedy efekt zmiany koloru byl (bardzo intensywny odcien rudego, jak niejaka Fizia  Wink prawie, mimo ze uzyty odcien nazywal sie "Bronze")
Zapisane

hey do you do judo when they surround you, a little mental yoga - would they dissapear? (T.Amos "Purple People")


marianna
UNO

Offline Offline

wiadomości: 4470



« Odpowiedz #19 : Styczeń 08, 2008, 09:31:02 »

To chyba w mazidłach jest napisane, żeby dla koloru trzymac na łbie 6 h...? im dłużej tym lepiej.

a na tej zalinkowanej stronie hennaforhair - to np. pokazują jak babka z siwych przefarbowała sobie na ciemny brąz - ale to kilka etapów koloryzacji było Smiley

też mocno myslę nad efektami kolorystycznymi pokazanaymi na tej stronie....sama mam taki śrenio cimny brąz a pomysłów na proporcję mieszanki kilka Cheesy
Zapisane

konasana
UNO

Offline Offline

wiadomości: 298



« Odpowiedz #20 : Styczeń 08, 2008, 13:17:52 »

Asinku,
chyba trzymałam tak jak podają na opakowaniu, nie pamiętam, ile to było. Miałam odcienie rudawe, ale nie czerwony rudy.
Z mojego doświadczenia z henną wynika, że najładniej = najbardziej naturalnie wyglądałam po kilku  (6,8) myciach, kiedy kolor trochę się sprał...
Może się zdecyduje na hennę z Mazideł i potrzymam ja po prostu ze dwie godziny tylko (podają chyba na mazidłach od dwóch do sześciu własnie). I chcialabym, i boję się, ale jak sobie przypomnę ten połysk po hennie.... Poza tym kusi mnie lekkie wysuszenie włosów/skóry głowy, jakie zauważałam po farbowaniu henną.
Zapisane
marianna
UNO

Offline Offline

wiadomości: 4470



« Odpowiedz #21 : Styczeń 08, 2008, 13:34:03 »

trzeba równiez pamiętać że "hennowy" kolor dojrzewa kilka dni Smiley
Zapisane

sharlotka
UNO

Offline Offline

wiadomości: 633


caly czas zmieniam


« Odpowiedz #22 : Styczeń 21, 2008, 21:51:44 »

Zakupilam farbe firmy Sante (z polecanego przez Eziete sklepu, znaczy mowila, ze w nim kupowala  Kiss )
Kolor - orzechowy braz.
Jeszcze nie robilam, ale jak tylko zrobie to dam znac. Rzeczywiscie same naturalne skladniki, wyciagi z buraka, kawy, rabarbaru, indygo, etc. Ciekawa jestem rezultatu, heheh.
Wzielam rowniez szampon Sante z piwem Smiley chociaz w nazwie ma Henna Volume.
No i dostalam fure probek z Logony Smiley
Zapisane

"Potworyjec, Zwlokobaw, Obrzydlec, Trupogryz Becwalec, Ohydek Szalej, Paskudlawiec, Metniak Bacznosciowiec, Przeciwrozumiec, Matkojad, Ojcogubiec, Tepon...."
ezieta
UNO

Offline Offline

wiadomości: 1289


OrdynatorFemi


« Odpowiedz #23 : Styczeń 22, 2008, 21:24:51 »

Ja jutro zamierzam zaaplikowac sobie Logone kolor Sahara, oczywiscie na krotko, bo mam mase siwulcow i obawiam sie miec plomien na glowie.
Napisz Szarlotko o efekcie, jak zastosujesz. Ciekawa jestem..
Zapisane



Iloraz inteligencji przegrywa z sumą głupoty.
(wyczytane w czyjejś sygnaturce)
marianna
UNO

Offline Offline

wiadomości: 4470



« Odpowiedz #24 : Styczeń 28, 2008, 12:34:31 »

No i jestem po Cheesy

Jak zwykle w moim przypadku mieszanka robiona na oko i prawie zgodnie z zasadami sztuki Tongue

ale od początku.....

Musze zacząć od jednego jedynego minusa jaki mnie wnerwia w przypadku farb roślinnych - potrzebna duża ilosc czasu do przeprowadzenia farbowania....z powodu jego braku w moim przypadku całe farbowanie rozgrywało się w kilka dni (od momentu przygotowania mieszanki) - ale przynajmniej moge zaświadczyć, ze henne faktycznie mozna zamrażać Smiley

Plan był taki:
 z rana, przygotowuję mieszankę (henna + sok z cytryny)
stoi sobie ona w ciepłym miejscu i czeka aż wróce z pracy (specjalnie wczesniej około 16-tej) i domerdam indygo i amlę i siup na łeb do nocy ....
akcja ma miejsce w czwartek, żebym w sobote mogła wystapić publicznie ( z dojrzałym kolorem, albo z chemiczna korektą na głowie Wink )

oczywiście cały misterny plan legł w gruzach , kiedy w czwartek z pracy wróciłam o 20.30  Rozwścieczony

nie wiedziałam jak długo taka rozrobiona mieszanka może na mnie  czekać (a do netu nie mam w tej chwili w domu dostepu, żeby sprawdzić)...to wsadziłam wszystko do zamrażarki....

....i wyjęłam dopiero w niedzielę rano....(czyt. "na imprezę miałam ochotę pójść w czapce na głowie  Grrrr)


moja mieszanka odtajała i zajełam się dorabianiem reszty...

uzgodniłam z limarią, że dla koloru który chciałam uzystakć (zimny ciemny brąz) powinnam przyjąc takie założenia:

3  części henny
1 część indygo

amla w stosunku do ilości całkowitej henny => 1:4  (jedna amli na 4 henny)

i tak MNIEJ WIĘCEJ zrobiłam....

poniewaz nie bardzo wiedziałam ile potrzebuje całkowitej objętości  mieszanki , żeby wystarczyło na moje odrastające włosy to poszłam na całość i wymerdałam 100 gram henny z amlą i indygo w odpowiednich proporcjach (mniej więcej Tongue)

z góry uprzedzam, że do takiej ilości henny zuzyłam chyba z 8  róznej wielkości cytryn - dużo tego idzie (aczkolwiek nie były zbyt soczyste)

miałam chwilę stresu bo nie byłam pewna czy po rozmrożeniu henna bedzie farbowała...czy przypadkiem z całej tej mieszanki nie zadziała tylko indygo....dlatego stchórzyłam i dałam go chyba troche mniej niż 1/3 w odniesieniu do ilości henny
poza tym limaria mnie ostrzegała, że indygo z jej sklepu to jest "mocna" rzecz i żeby nie  sypac lekka ręką 

jak już to wszystko w końcu umieszałam, zamknęłam się w łazience i zgodnie z instrikcją limarii "żeby się nie przejmowac tylko garściami nakładać na włosy i wcierać" rozpoczełam eksperyment...

pasta jest dosyc tępa co utrudnia nakładanie i wyklucza rozczesywanie włosów (chyba , że chcemy sobie wszystkie wyrwać)

starałam się jako tako równomiernie toto nakładać rozcierając , ciapiąc, i chlapiąc - jak się później okazało zbyt dużą ilością mieszanki, wkoło ...ale przynajmniej sobie nie żałowałam ... Haha

na koniec uzyskałam efekt "łeb w zielonym chełmie", załozyłam foliowy czepek , recznik i przystapiłam do sprzątania pobojowiska (w tym miejscu przesadzam  i to mocno, jesli pasta jest dosyc gęsta to nie chlapie, nie spływa z głowy i jest łatwa  do zmycia z ceramiki)

dała się tez dosyć skutecznie usunąć z czoła, uszu i karku - pozostawiając pomarańczowe ślady - co akurat w moim przypadku zadziałało uspokajająco bo znaczylo, że henna żyje i działa Smiley

odczekałam 4 godziny - na dłużej nie starczyło mi cierpliwości i nerwów Wink

zmyłam ciepłą wodą (nie za gorącą), użyłam szamponu - tylko dlatego, że na drugi dzień ide do roboty - jeśli następny dzien miałabym wolny - nie używałabym szamponu tylko zostawiłabym tak zmyte włosy jeszcze na jeden dzień....

pewnie jesteście ciekawe jaki kolor wyszedł?

przepiękny!

bardzo naturalny , trudny do opisania - wczoraj wieczorem był jaśniejszy od oczekiwanego, dzisiaj kiedy to piszę jest już prawie o ton ciemniejszy (jednak indygo potrzebuje więcej czasu)

mój naturalny kolor to typowa szara mysza z dużą ilością siwych włosów,  henne kładłam na cały skalp równo - miałamjuz spore odrosty, a nie-odrosty były farbowane na ciemny brąz

efekt jaki uzyskałam - to ciemny zimny brąz ale nie taki typowo czekoladowy tylko z taką kasztanową poświatą - nie jednolity, "żywy", cuudny

włosy sa miękkie, ładnie się układają, odżywione, błyszczą, siwe są całkowicie pokryte

ja jestem bardzo zadowolona, z drugiej strony jestem również ciekawa jak długo kolor bedzie się trzymał na włosach - na pewno zdam relację

aha...jeszcze sprawa zapachu...limaria na swojej stronie napisała bardzo enigmatycznie "że jednym odpowiada a innym nie" Wink

gotowa mieszanka henny z sokiem cytrynowym pachnie (przynajmniej moim zdaniem) idealnie tak samo jak świeży szpinak (wygląda z resztą podobnie)
ma taki fajny zapach swieżego szpinakowego zielska Smiley
Zapisane

Strony: [1] 2 3
  Drukuj  
 
Skocz do: