Strony: [1] 2 3 ... 8
  Drukuj  
Autor Wątek: przebarwienia  (Przeczytany 45162 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przeglądają ten wątek.
pitipel
Gość
« : Marzec 14, 2006, 12:33:43 »

Wszystkim borykającym się z problemami przebarwień bardzo serdecznie polecam ten artykuł:
http://www.biochemiaurody.com/DzialSun/przebarwienia.htm
zawiera mnóstwo cennych informacji zarówno o mechanizmach powstawania przebarwień jak i sposobach walki z nimi oraz o środkach jakimi mozemy z nimi walczyć.

poniższe cytaty z naszego starego forum www.femineus.fora.pl
Cytuj z: Malgven
Muszę Was zmartwić- zmarchy bardzo lubia słońce ( kolagen się w UV szybciej rozpada)- popatrzcie na słynną Bardotkę. Różnica polega tylko na tym, że każdy ma inną skórę, która inaczej reaguje.Jedni marszczą się szybciej, inni dopiero koło 60, albo nawet później. Same wiecie, niektóre kobitki koło 50-ki są jeszcze super, a inne już koło 30- stki wyglądają jak własne prababcie. Genetyka też się liczy.
Co do przebarwień- jak je ktoś ma mieć, to będzie miał ( choć po kremie z dużym filtrem na pewno mniej lub wogóle). Nie opalajcie tylko zmienionej chorobowo skóry- przyszcze na słońcu znikają, ale powstają przebarwienia. Na nogach- broń Boże naświetlać się zaraz po depilacji!gdzieś się spotkałam ze stwierdzeniem, ze gdyby nie UVA, to ludzie zaczynaliby sie marszczyć ok siedemdziesiątki dopiero.
I jakkolwiek zgadzam się, ze genetyka ma tu baaaardzo wiele do powiedzenia, to widząc jak na moją skórę wpływają filtry - jestem skłonna w to uwierzyć.

Cytuj z: Malgven
Właśnie o tym pisałam- to się nazywa zwyrodnienie kolacynowe- kolagen rozpada się w UV- dlatego większe i szybciej "namnażające się" zmarszczki powstają u uporczywych plażowiczek- kotletowiczek

Cytuj z: Joasiak1
To ja się tu wetnę ze swoim pytaniem skierowanym do użytkowniczek perfum letnią porą - czy nie jest tak, że od perfum, a konkretnie od alkoholu w nich zawartego pod wpływem słońca, robią się wam przebarwienia na szyi...?
Tak się zastanawiam, bo nie pachnieć latem to duże wyrzeczenie, ale plam też bym wolała uniknąć...
A może to tylko jeden z mitów kosmetycznych?

Cytuj z: Malgven
Problem to nie alkohol( he,he), tylko ta cała chemia w pachnidłach. Dają odczyn zapalny- nie psikać na skórę!!!Tylko na ubranie( wiem, wiem, będą plamy)!Perfumy podrażniają skórę, a każde opalone podrażnienie( po depilacji też) daje plamę.

Cytuj z: Nan
Problemem podstawowym w perfumach są fotouczulające składniki, do których należą m.in. bergamotka, olejki cytrusowe. Ja użwam pachnideł latem, ale stosuję je głównie w miejscach, które nie mają bezpośredniego kontaktu ze słońcem - tj. pod ubraniem, albo pod włosy. Wydaje mi się, że tak jest bezpieczniej. Na szczęście nie dorobiłam się jak dotąd żadnych przebarwień od perfum.

Cytuj
O tych przebarwieniach to moze być cala odyseja - bo trzy lata bawilam w Grecji to jak się nie opalać, co nie?
No i chodziłam sobie brązowiutka; jak przyjeżdżałam do Polski to ludzie się oglądali za mną, bo opaalam się -opalaŁAM się b. ładnie, na taki brązik; moja skóra w ogóle jest dość ciemna (bioderma 100 kolorowa jak ulał)...
Tak, to były czasy
I rok temu - katastrofa: w LUTYM - wylazła mi na czole plamka. najpierw malutka, później coraz to wieksza i ciemniejsza
Później, dosłownie po tygodniu - na prawym policzku...
Byłam przerażona; aha, jeszcze w czasach słonecznych miewałam przebawrwienia też - nad górną wargą, na policzku czasem - ale takie małe, i -mamo, jaki człowiek był durny i ciemny - byłam pewna .ze no tak, opalam sie to takie coś się robi i już. Później schodzi przecież... Jeszcze zeby było pięknie - to opalałam sie biorąc antykoncepty . To jest jak spowiedź teraz aż wstyd sie przyznać do takich rzeczy...
No i rok temu te plamy - mozesz popatrzeć na BU - jakie rozpaczliwe posty smarowałam zrozpaczona...
I teraz tak: Na policzku prawym (było naprawdę bardzo źle) został taki jeden bardzo duży pieg pod okiem. Po rozległej plamie zachodzacej aż na górną wargę pozostał cień - tu już trzeba sie przyglądać żeby to dostrzec .
Po lewej kilka piegów blisko siebie też pod okiem - to takie newralgiczne miejsca.
Plama na czole jest widoczna jeszcze, ale duuużo bledsza.
I teraz moje wnioski:
podstawa bezwzgledna - filtry!!! Nic nowego, nie? Wink
Ale bez filtra od roku nie mogę normalnie funkcjonować. U mnie to juz psychoza - nawet jak nie wychodze z domu filtr 100 biodermy (moja ulubiona firma filtrowa) ew. emulsja 60 teraz 50+ Avene (uwielbiam zapach).
Na noc retinoidy - Retin A 0,05%
Acne Drem stosowałam - cudny krem, któy jak nic dotąd wygładził mi i wyregulował przetłuszczającą się cerę, ale niestety jako rozjaśniacz zbyt słaby dla mnie (ja naprawde mialam poważne te plamska)...
Serum C&E - codziennie (dojechałam do 20%, dobrze tolerowałam to stężenia, ale ostatnio coś mi się przejadło chyba i trochę podrażniło, ale działa rozjaśniająco i systematycznie stosowane to seru też dobrze wspomaga kurację przebarwień).
Doustnie - pyknogenole, wit C
pilingów w salonach nie robiłam nigdy i nie bedę robić
I teraz tak:
zasiegałam opinii Carol Demas w sprawie hydrochinonu, nad siegnięciem po który rozmyślałam bardzo wiele. Carol odradziła. Poleciła mi zostawić hydrochinon na last resort, ale przekopałam wiele źródeł i opinie są podzielone bardzo. Jakkolwiek trochę wbrew radom Carol po hydrochinonsiegnęłam, ale własnie jako po ten last resort...
W każdym razie obecnie stosuje żel 2% BHA z hydrochinonem od Pauli. Pierwsze aplikacje zaowocowały pieknym łuszczeniem - jak kartofelek - nawet po zoracku tak się nie obieralam...
Nie wiem, czy trochę sobie nie wmawiam, ale plamka pod prawym okiem się rozjasniła chyba. Ale o tym za wcześnie mówić chyba jeszcze - za krótko ten srodek mam i go używam.
jednak podchodze do hydrochinonu z pewną taką niesmiością - wiem , ze nie można go używać dłuzej niz 6 m-cy i reaplikuję filtry odkąd stosuje hydrochinon - już obesyjne; Basia bardzo pieknie wyjasnia przyczyny dla których jest źle widziany w Europie w swoim artykule o przebarwieniach; no ale to czytałas na pewno. Ty długo stosujesz hydrochinon? I w jakim stężeniu?
Bardzo zmartwiła mnie wieść, ze forum Carol Demas nie jest dostępne dla wszystkich. Tam nt przebarwień znaleźć można bardzo wiele - dział ochrony słonecznej ma 25 stron i naprawdę mnóstwo, mnóstwo informacji.
Na dniach dołączę jeszcze NAC do arsenału i... zobaczymy Wink
To tak mniej więcej tyle - jestem zywym przykładem zasadności stosowania filtrów i retinoidów (choć na przecizmarszczkowe efekty tych ostatnich jeszcze czekam) .
Jakby coś to jesteśmy w kontakcie, Ola; dobrze mieć towarzyszke niedoli.
I jeszcze: uważam, ze dobrze mi poszlo, jak dotąd. Walka trwa i bedzie trwałajeszcze długo - ale tak to już jest - przebarwienia - ich kuarcja - trwa dłuuugo. To co teraz mam na twarzy - to efekt rocznej kuracji. Także czasu to wymaga długiego; warto uważać i zapobiegać
« Ostatnia zmiana: Marzec 15, 2006, 18:55:48 wysłane przez pitipel » Zapisane
pitipel
Gość
« Odpowiedz #1 : Marzec 15, 2006, 11:08:35 »

Preparaty do wybielania (rozjaśniania) skóry
(...)
Zadaniem nowoczesnych preparatów kosmetycznych jest zapewnienie ładnego wyglądu skórze, opóźnienie niekorzystnych zmian w niej zachodzących oraz niwelowanie lub maskowanie jej drobnych defektów.
O kolorze skóry decyduje szereg czynników, ale przede wszystkim zawartość jej naturalnego barwnika – melaniny. Barwnik ten jest produkowany, w procesie melanogenezy, w specjalnych komórkach – melanocytach, których najwięcej znajduje się w obrębie naskórka. Proces melanogenezy oparty jest na szeregu reakcji oksydacyjnych i złożonych przemian biochemicznych, w których substratem początkowym jest aminokwas – tyrozyna.
Pojawienie się niejednorodnego zabarwienia skóry jest głównie wynikiem nadmiernej liczby melanocytów w naskórku lub nadprodukcji melaniny przy ich prawidłowej liczbie.

Przebarwienia skóry
(...)
Rodzaj przebarwień związany jest z głębokością ich powstawania w skórze. Obejmuje on trzy grupy: przebarwienia naskórkowe, skórne i mieszane. Spośród najczęściej pojawiających się zmian na skórze należy wymienić: piegi (ephelides), ostudę (chloasma, melasma), soczewicowate plamy starcze (letigines seniles) oraz przebarwienia pozapalne. Plamy pigmentacyjne, które najczęściej umiejscawiają się na skórze twarzy, dekolcie czy rękach dla wielu osób stanowią dokuczliwy defekt kosmetyczny.

Problem ten staje się bardzo istotny szczególnie po lecie, kiedy to w znaczący sposób nasila się ilość pojawiających się przebarwień pigmentacyjnych skóry. Dermatolodzy szacują, że ponad 60% pojawiających się na niej plam barwnikowych wywoływane jest działaniem promieniowania UV. Spośród czynników sprzyjających ich powstawaniu można również wymienić zakłócenia gospodarki hormonalnej organizmu, które mogą pojawić się w okresie ciąży, przyjmowania tabletek antykoncepcyjnych czy też menopauzy. Również stosowanie niektórych kosmetyków, zawierających np. wyciągi roślinne, perfum czy też przyjmowanie leków uwrażliwiających skórę na działanie promieni słonecznych, może pogłębiać ten proces.

Zapobieganie defektom pigmentacyjnym to przede wszystkim oddziaływanie na produkcję melaniny oraz równomierne rozmieszczanie jej w naskórku. Badania prowadzone nad zjawiskiem melanogenezy nie tylko pozwalają na tworzenie preparatów kosmetycznych, które aktywują tyrozynazę, powodującą efekt brązowienia skóry, ale również dzięki nim można ograniczyć lub powstrzymywać jej aktywność, prowadzącą w krańcowych przypadkach do rozkładu melanin.

Substancje wybielające
Hydrochinon jako środek odbarwiający stosowany był praktycznie od 1936 roku, przy czym początkowo używano go tylko w preparatach do włosów. Jego zastosowanie jako czynnika o działaniu depigmentacyjnym do skóry datuje się na początek lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku. Działanie to polega na blokowaniu tyrozynazy, enzymu katalizującego pierwszy etap syntezy melanin, obejmujący utlenianie tyrozyny do dihydroksyfenyloalaniny (DOPA) i dopachinonu. Hydrochinon zaliczany jest również do substancji mających zdolność zmniejszania liczby melanocytów. Zalecane stężenia hydrochinonu w wybielających preparatach kosmetycznych nie powinny przekroczyć 2%. Przy tym stężeniu wykazuje on dobrą skuteczność działania w stosunku do różnego rodzaju plam pigmentacyjnych, niepowodując jednocześnie odbarwiania zdrowej skóry. Ponadto preparaty rozjaśniające o 2% zawartości hydrochinonu rzadko powodują odczyny alergiczne. Produkty z hydrochinonem można stosować maksymalnie do 4–6 miesięcy. Jeśli po tym czasie nie nastąpi poprawa praktycznie dalsza kuracja traci swoją zasadność.

W preparatach do rozjaśniania skóry używane są także jego pochodne. Szczególnie często stosowana jest arbutyna czyli beta–glikozyd hydrochinonu, której produktem rozkładu jest właśnie hydrochinon.
Dużą zawartość rzędu 12 do 20% arbutyny wykryto w liściach bergeni Bergenia crassifolia i Bergenia cordifolia oraz liściach grusz Pirus communis. Związek ten występuje także w rodzinie wrzosowatych (Ericaceae). Jego obecność w ilości od 4,5 do 12% stwierdzono w liściach mącznicy lekarskiej Arctostaphylos uva ursi, a także borówki brusznicy Vaccinium vitis idaea. Arbutyna wykazuje istotne działanie lecznicze. Jest środkiem o działaniu bakteriobójczym w obrębie dróg moczowych.
W preparatach kosmetycznych stosuje się bądź czystą arbutynę, bądź wyciągi z roślin ją zawierających, szczególnie z mącznicy lekarskiej, przy czym działanie wybielające czystego związku jest skuteczniejsze niż ekstraktów.
(...)
Kolejnym środkiem często stosowanym w produktach do usuwania przebarwień skóry jest kwas kojowy.
Kwas kojowy jest silnym czynnikiem depigmentacyjnym, zmniejszającym syntezę melaniny. Pod względem właściwości chemicznych jest on zbliżony do hydrochinonu. Podobnie jak on blokuje aktywność tyrozynazy, dzięki czemu zapobiega nadmiernej pigmentacji skóry. Kwas kojowy jest substancją o udowodnionych klinicznie właściwościach odbarwiających. Po raz pierwszy został zastosowany jako składnik rozjaśniający w 1998 roku w Japonii i od tego czasu na stałe zagościł w recepturach kremów do rozjaśniania skóry. Kwas kojowy obok własności depigmentacyjnych wykazuje także działanie antybakteryjne oraz zapobiega powstawaniu wolnych rodników. Preparaty zawierające ten składnik nie tylko rozjaśniają przebarwienia, ale działają również przeciwzmarszczkowo i nawilżająco. Związek ten najczęściej stosowany jest w stężeniach od 3 do 6%. Kosmetyki najnowszej generacji do błyskawicznego redukowania przebarwień z reguły zawierają go w swoim składzie.

Również częstym składnikiem preparatów rozjaśniających jest kwas azelainowy.
W preparatach wybielających stosowany jest od początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Działa on jako konkurencyjny inhibitor tyrozynazy, hamując melanogenezę przede wszystkim w pobudzonych melanocytach. W preparatach kosmetycznych może być stosowany w ilości 20% często zastępując w nich hydrochinon.

Obok omówionych związków aktywnych, specyficznych tylko dla produktów rozjaśniających, często stosuje się w tych preparatach surowce znane i powszechnie stosowane w typowych wyrobach pielęgnacyjnych, takie jak: witamina A i jej pochodne, czy też witamina C.
(...)
Retinol, czyli witamina A, należy do najefektywniejszych substancji przeciwdziałających starzeniu skóry. Nie tylko przyspiesza regenerację komórek, wygładza zmarszczki, uelastycznia ją ale także wyrównuje koloryt cery. Retinol przeciwdziała typowym skutkom fotostarzenia, głównie nadmiernej keratynizacji. Regulując procesy różnicowania nie dopuszcza do powstawania skupisk komórek barwnikowych. Pobudza on metabolizm i reguluje proces melanogenezy, zapobiegając przebarwieniom będącym wynikiem jego zaburzeń. Witamina A może zmniejszyć o 60% nawet głęboką pigmentację. Dzięki regularnemu stosowaniu preparatów z witaminą A następuje równomierne rozłożenie melaniny w skórze, skóra wyraźnie rozjaśnia się. Retinol traci jednak swoje właściwości w kontakcie ze światłem. Dlatego też w kremach wskazane jest stosowanie go zamkniętego w mikrokapsułkach, które zapewniają jego optymalną skuteczność i przyswajanie.

W praktyce farmaceutycznej znalazły również zastosowanie kwasy witaminy A, które wykazują silne działanie keratolityczne. Należy wymienić tu dwa preparaty: tretinoinę (kwas all trans witaminy A) i isotretinoinę (kwas 13-cis witaminy A). W preparatach kosmetycznych obie pochodne witaminy A stosowane są w stężeniu 0,1%.

W preparatach wybielających znalazła również zastosowanie witamina C czyli kwas askorbinowy. Związek ten spowalnia syntezę melaniny, dzięki czemu zapewnia skórze działanie depigmentacyjne i rozjaśniające. Jego działanie jest szczególnie skuteczne w przypadku przebarwień powstałych w wyniku nadmiernej ekspozycji na światło słoneczne.

Kolejnymi związkami chętnie wykorzystywanymi w preparatach rozjaśniających są kwasy owocowe. Przede wszystkim wywierają one wpływ na barwę naszej skóry poprzez biologiczne złuszczanie naskórka. Dzięki swym właściwościom ułatwiają bowiem działanie i penetrację pozostałych składników aktywnych, w tym także związków wybielających. Rozpulchniając zewnętrzną warstwę komórek naskórka oraz rozpuszczając biologiczne spoiwo łączące komórki jego zewnętrznej warstwy, pobudzają go do złuszczania. Ponieważ biosynteza melanin wymaga środowiska alkalicznego, hamują one ten proces, poprzez zakwaszenie środowiska. Pozwala to usunąć pojawiające się plamy, nadając skórze ładny, zdrowy wygląd. Zakres stosowanych stężeń kwasów owocowych jest różny, zależny od celu i rodzaju kosmetyku. W preparatach ogólnie dostępnych z reguły nie przekraczają one wartości 2%.
Z a-hydroksykwasów (AHA) najczęściej stosowane są kwasy: glikolowy, mlekowy, jabłkowy. Z ich ß-analogów (BHA) można natomiast wymienić kwasy: glukuronowy, salicylowy, galakturonowy.
(...)
http://www.rynekchemiigospodarczejikosmetykow.com.pl/artyk/2003-03/preparaty.htm


Strona poświęcona metodom walki w przebarwieniami od wewnątrz. Także abstract z badania dotyczącego wpływu suplemenacji ekstaktem z pestek winogron na przebarwienia:
http://www.raysahelian.com/melasma.html


N-acetylcisteine jako czynnik rozjaśniający przebarwienia:
http://www.pigmentdisorders.com/abstracts/71.htm
« Ostatnia zmiana: Lipiec 07, 2007, 10:58:09 wysłane przez pitipel » Zapisane
marcie
UNO

Offline Offline

wiadomości: 72


« Odpowiedz #2 : Kwiecień 13, 2006, 05:00:06 »

I jeszcze polecam hamerykanskie forum, dla wszystkich z przebarwieniami.
Jak na nim troche pogrzebiecie to zobaczycie, ze kobitki znaja sie na rzeczy
http://skincarerx.com/rosacea/read.php?f=4&i=1884&t=1884
Jest nie tylko watek z melasma (po polsku chyba ostuda, jezeli dobrze pamietam) ale z keratosis pilaris i tradzikiem rozowatym.
Zapisane
pitipel
Gość
« Odpowiedz #3 : Kwiecień 17, 2006, 17:23:32 »

Promieniowanie UVB stymuluje wytwarzanie w skórze nowego pigmentu. Widać to po 10 - 20 dniach jako trwałą opaleniznę. Niestety, to samo promieniowanie powoduje rumień, nazywany potocznie oparzeniem słonecznym, wysuszenie skóry, a niekiedy także przebarwienia. Idealny preparat do opalania w słońcu krajów południowych powinien mieć współczynnik ochrony przed ujemnymi reakcjami w skórze - tzw. LSF - minimum dziesięć. Nie przesadzajmy jednak z bardzo wysokimi numerami LSF, chyba że mamy rude lub bardzo jasne włosy i mleczną karnację. Preparat o współczynniku 10 obniża wnikanie promieni ultrafioletowych w skórę o 90 proc., a z współczynnikiem 15 - o 93 procent. Wysokie numery filtrów są często po prostu chwytem reklamowym.
Na wakacjach najlepiej stosować preparaty ochronne wodoodporne, ale i tak po dłuższej kąpieli czy pływaniu na desce należy się powtórnie posmarować. Jeśli chcemy skrócić czas przebywania na słońcu, ale uzyskać czekoladową opaleniznę, możemy zaopatrzyć się w preparaty ochronne przyspieszające jednocześnie wytwarzanie pigmentu.
Wiele osób zastanawia się, czy można użyć kosmetyków słonecznych z poprzedniego roku. Trwałość tych specyfików, która powinna być podana na opakowaniu, zwykle wynosi od 24 do 30 miesięcy. Dotyczy to jednak produktów nie otwartych. Jeżeli krem wędrował z nami na plażę, gdzie leżał w upale i był wielokrotnie otwierany, to lepiej go wyrzucić. Preparatem ochronnym należy pokryć ciało co najmniej kilkanaście minut przed opalaniem. Uwaga panowie - smarujemy czubek głowy, jeśli włosy są tam przerzedzone lub ich brakuje. Aktywność komórek produkujących pigment u dorosłego maleje z wiekiem. Im jesteśmy starsi, tym łatwiej możemy oparzyć skórę. Trzeba ją więc częściej smarować. Latem, między godziną jedenastą a czternastą, promienie słoneczne na naszej półkuli padają najbardziej prostopadle. Należy wtedy zdecydowanie unikać słońca. Nie ufajmy chmurom. Promieniowanie ultrafioletowe przenika zwłaszcza przez chmury wysokie i jest prawie równie intensywne, jak przy pełnym słońcu. Nie ufajmy też parasolom. W ich cieniu dociera do nas promieniowanie odbite od piasku. Oparzenie skóry grozi podczas wielogodzinnego przebywania w wodzie. Do głębokości 1 metra dociera 50 proc. promieni słonecznych. Po wyjściu z basenu czy morza trzeba się osuszyć ręcznikiem, bo mokra skóra intensywniej pochłania promieniowanie ultrafioletowe.
Po kąpieli słonecznej należy opłukać ciało i nałożyć specjalny balsam lub krem do pielęgnacji skóry po opalaniu, które nawilżają, neutralizują wolne rodniki i utrwalają opaleniznę.

Plamy posłoneczne

Przebarwienia posłoneczne nie są oznaką starzenia się, ale przykrą pamiątką z wakacji. Można je wybielić używając odpowiednich kosmetyków.
Ciemne, nierównomierne plamki na skórze to najczęściej skutek intensywnego opalania podczas wakacji. Nie należy ich mylić z piegami ani tym bardziej z „plamami wątrobowymi”.
Te ostatnie występują około pięćdziesiątego roku życia i są wynikiem wieloletniego działania słońca na skórę, a także zaburzeń w pracy melanocytów - komórek barwnikowych skóry.
Powstawanie plam posłonecznych zależy od wrażliwości na słońce. Jedni opalają się równomiernie, w skórze innych barwnik - melenina - rozkłada się nierówno, tworzą się plamki i przebarwienia. Rozjaśnienie ich jest możliwe, ale na efekty trzeba czekać, co najmniej dwa miesiące. Kosmetyki wybielające osłabiają odporność skóry na słońce, dlatego dobrym czasem na taką kurację jest jesień, poza tym wtedy plamy są najbardziej widoczne. Podczas kuracji trzeba unikać słońca i stosować kremy lub podkłady z mocnym filtrem UV.
Kosmetyki wybielające zawierają zwykle złuszczające naskórek kwasy owocowe i wybielające wyciągi roślinne z ogórka, pietruszki, cytryny, porzeczki, mącznicy lekarskiej, malwy, rosnącego w Brazylii drzewa dimorfandra. Dobrym rozjaśniaczem jest też witamina C, która ogranicza aktywność tyrozynazy - enzymu odpowiedzialnego za produkcję melaniny. Najsilniej wybiela hydrochinon - związek chemiczny hamujący produkcję melaniny w skórze. W kosmetykach stosowany w jednoprocentowym stężeniu działa stopniowo, efekt widać dopiero po ośmiu tygodniach. Najlepiej wybierać preparaty, w których połączono działanie kwasów owocowych i składnika wybielającego.
Kosmetyki wybielające nadają się do każdego rodzaju cery, ale w wypadku cery wrażliwej i naczynkowej warto wypróbować preparat na małej powierzchni skóry. Silne kosmetyki (z hydrochinonem) stosuje się punktowo, pozostałe na twarz lub na dłonie pod krem pielęgnacyjny. Zawsze przed użyciem trzeba dokładnie przeczytać ulotkę.

Niestety, jeśli opalałaś się bardzo mocno, to przebarwień powstałych po poparzeniu skóry nie da się usunąć kosmetycznie, bo mogą one znajdować się głębiej, w skórze właściwej. Wtedy pomóc może tylko dermatolog, który najpewniej zaproponuje jednorazowy zabieg głębokiego złuszczania naskórka kwasem trójchloroctowym i glikolowym w stężeniu 20 - 70 procent.

Jeśli masz skłonności do plam i przebarwień:
Przez cały rok uważaj na słońce, używaj kremów na dzień z filtrami UVB i UVA, a podczas letnich i zimowych wyjazdów - kosmetyków przeciwsłonecznych;
Jeśli przyjmujesz leki (antybiotyki, środki nasercowe, przeciwbólowe, moczopędne, pigułki antykoncepcyjne), zapytaj lekarza, czy twoja skóra, pod ich wpływem, może niekorzystnie zareagować na słońce;
Uważaj na substancje fotouczulające, które pod wpływem słońca mogą być przyczyną plam i przebarwień. Zawierają je m.in. marchew, dziurawiec, niektóre perfumy i dezodoranty (piżmo, olejek lawendowy, cedrowy, waniliowy, sandałowy i bergamotowy);
Nie staraj się zamaskować przebarwień opalenizną. Nie korzystaj z solarium - plamy staną się jeszcze ciemniejsze i trudniejsze do usunięcia.

Opalanie a leki
Jadąc na urlop, warto pamiętać, że skórze może zaszkodzić nie tylko słońce. Poparzenia i przebarwienia mogą być też powodowane przez leki, psoraleny (składniki preparatów dermatologicznych), niektóre antybiotyki, leki obniżające ciśnienie i poziom cholesterolu we krwi, odwadniające, przeciwcukrzycowe. Jeszcze gorzej, gdy ktoś jest po prostu na jakąś słoneczno-chemiczną mieszankę uczulony.
Parę godzin spędzonych na niewielkim słońcu po zażyciu tabletek ze zwykłym dziurawcem może zakończyć się gorzej niż wielogodzinne opalanie na egzotycznej wyspie.
Najłatwiej zapomina się o pastylkach przyjmowanych machinalnie, od wielu miesięcy lub nawet lat - tabletkach antykoncepcyjnych czy hormonalnej terapii zastępczej. Estrogeny uwrażliwiają na słońce i powodują nierówne opalanie się. Prawdopodobnie drobne zaburzenia czynności jajników, stan zapalny i oczywiście ciąża - mogą spowodować podobnie niekorzystną reakcję na słońce. O szczególnej ochronie powinny pamiętać także osoby, które przed wyjazdem na urlop stosowały środki rozjaśniające przebarwienia lub inne bardziej inwazyjne metody leczenia skóry (np. złuszczania naskórka, depilacje laserem, rozjaśnianie „wąsików” nad ustami).
Odrębną grupą środków uwrażliwiających na słońce są niektóre kosmetyki. Uwaga na perfumy, wody kolońskie i dezodoranty perfumowane. Pod wpływem słońca mogą tworzyć się przebarwienia, odznaczające czasem w bardzo wyraźny sposób poperfumowane miejsca na skórze. Podobnie mogą działać niektóre olejki zapachowe dodawane do kosmetyków lub stosowane zamiast perfum, a także zwykły spirytus salicylowy stosowany przez niektórych do przecierania podrażnionych miejsc na skórze. Wychodząc na słońce, lepiej ograniczyć także stosowanie kosmetyków kolorowych, cieni, różów i szminek. Reakcje na słońce mogą zaostrzać w tym przypadku niektóre barwniki i środki konserwujące dodawane do tych preparatów. Ze środków stosowanych zewnętrznie na skórę, podrażnienia posłoneczne powodują także preparaty antyseptyczne i przeciwbakteryjne. Pamiętajmy o tym, zwłaszcza wtedy, gdy leczymy trądzik.
Czy z tych wszystkich powodów trzeba planować urlop w pochmurnym miejscu? Niekoniecznie, na pewno zawsze trzeba zapytać lekarza, jak lek reaguje na słońce, a na plażę wybierać się z dobrym kremem z wysokimi filtrami UVA i UVB, kapeluszem i przewiewnym ubraniem.
http://gazeta.kolobrzeska.netbiz.pl/medycyna
« Ostatnia zmiana: Lipiec 07, 2007, 10:57:35 wysłane przez pitipel » Zapisane
pitipel
Gość
« Odpowiedz #4 : Kwiecień 18, 2006, 22:22:30 »

Cytuj
Serum rozjasniające na przebarwienia
5% N-acetyl cysteine - NAC
20% L-ascorbic acid
70% woda destylowana
5% glikol propylenowy
NAC - N-acetyl-cysteine, kwas, antyoksydant, rozjaśnia skórę.
Największy problem będzie właśnie ze zdobyciem NAC.
Przepis na serum znam ze strony biochemistryofbeauty.com

Cytuj
Topically Applied Vitamin C and Cysteine Derivatives Protect Against UVA-induced Photodegradation of Suprofen in Ex Vivo Pigskin (para)

Exposure of the nonsteroidal anti-inflammatory drug suprofen (SUP) to UV-radiation results in the formation of radicals, reactive oxygen species (ROS), photodecarboxylated products and photoadducts with biomacromolecules. Using an ex vivo pigskin explant model, we investigated whether topical coapplication of the water-soluble antioxidants vitamin C (L-- ascorbic acid, ASC), N-acetyl-L-cysteine (NAC) or L-cysteine ethylester (CYSET) with SUP reduced ultraviolet A (UVA)-- induced decomposition of SUP. UVA-induced changes in antioxidant bioavailability in the stratum corneum and epidermis were also studied. Epidermal bioavailability of SUP in sham-irradiated pigskin increased 2.2- to 4.1-fold after the lowest antioxidant doses
http://findarticles.com/p/articles/mi_qa3931/is_200304/ai_n9210111
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 02, 2006, 10:17:31 wysłane przez pitipel » Zapisane
pitipel
Gość
« Odpowiedz #5 : Kwiecień 20, 2006, 14:59:47 »

Najlepsze efekty przynosi stosowanie hydrochinonu łacznie z retinoidami. Ja stosowałam swój zel:
http://www.cosmeticscop.com/shop/product.asp?CODE=PC222&PAGETYPE=S
Skład: Hydroquinone 2% (melanin inhibitor). Other Ingredients: Water, Ethoxydiglycol (solvent), Butylene Glycol (slip agent/water-binding agent), Salicylic Acid (2%) (Beta Hydroxy Acid/exfoliant), Aloe Barbadensis Leaf Juice (water-binding agent), Epilobium Angustifolium (Willow Herb) Extract, Dipotassium Glycyrrhizate (anti-irritants), Phytic Acid (antioxidant), Tocophersolan (water-soluble vitamin E/antioxidant), Pentylene Glycol (solvent), Glycerin (water-binding agent), Superoxide Dismutase (antioxidant), Allantoin (anti-irritant), Hydroxyethylcellulose (gel-based thickener), Polyquaternium-10 (thickener), Sodium Hydroxide (pH adjuster), Sodium Metabisulfite, Sodium Sulfite (stabilizers), Methylparaben, Propylparaben, Phenoxyethanol (all preservatives).
z retinem A. Na noc nakładałam retin na całą twarz, a żel na miejsca z przebarwieniami, choć poczatkowo też na cała twarz.
W miejscach tych zaczęła mi się bardzo szybko łuszczyć skóra; na całej twarzy - kiedy hydrochinon nakładałam na całą twarz - to łuszczenie miałam na całej twarzy. Dość silne, ale krótkotrwałe. Na miejscach z przebarwieniami najczęściej traktowana hydrochinonem skóra złuszczyła się głębiej.
Kiedy skóra przyzwyczaiła się do nowego silnego preparatu - łuszczenie znikło. Przebarwienia zaczęły znikać bardzo szybko, ale myslę, ze to dlatego, ze były systematycznie podtrawiane retinoidami i kwasami wcześniej. Uważam, ze preparaty s hydrochinonem są skuteczne, ale ich stosowanie wiąże się z restrykcyjnym przestrzeganiem zasad ochrony UV -> inaczej rzecz cała mija się z celem po prostu. U mnie efekty przyszły zaskakująco szybko i teraz trzęsę się, aby je utrzymać...

Aha, początkowo hydrochinon nakładłam co drugi dzień - później codziennie. Ogólnie moja kuracja trwała jakieś 1,5 m-ca.
Pamiętać trzeba, aby nie stosować hydrochinonu długo; max dwa m-ce i odstawic, a stosować cały czas ochrone przeciwsłoneczną o maksymalnie wysokich faktorach.
Zapisane
asinek
UNO

Offline Offline

wiadomości: 2776


skarbonka na smutki


« Odpowiedz #6 : Czerwiec 19, 2006, 20:35:29 »

to i ja troche pomarudze:
mialam, jak zapewne kazda przedstawicielka fototypu I, spore przebarwienia na dekolcie, plecach i ramionach (wygladaja jak piegi, ale w przeciwienstwie do piegow nie znikaja zima). Udalo mi sie ich pozbyc ciezka praca i poswieceniem  Wink, tzn. tretinoina. Metoda Klingmana w wykonaniu moim oznaczala stosowanie tretinoiny ok 0,1% co druga noc, az do pojawienia sie widocznych podraznien (czerwonych placow, swedzacych, czasem gorzej). Skora jednak dosc szybko sie regenerowala po tym harakiri (uzywalam masci cynkowej na podraznienia) i pieknie zluszczala, po dwoch miesiacach przebarwnienia znikly, nigdy przedtem nie mialam tez tak gladkiej skory.

Wszystko byloby pieknie gdyby nie to ze pokusilo mnie w ciagu minionych dwoch tygodni zeby chodzic w wydekoltowanej na plecach bluzeczce bez rekawow. Mimo grubej warstwy filtra i unikania sloneczka jak sie dalo (wylazilam z domu tylko gdy naprawde musialam) po dwoch dniach przebarwienia pojawily sie na nowo.

Wniosek -> chyba kupie sobie burke, cholera.
Zapisane

hey do you do judo when they surround you, a little mental yoga - would they dissapear? (T.Amos "Purple People")


asinek
UNO

Offline Offline

wiadomości: 2776


skarbonka na smutki


« Odpowiedz #7 : Czerwiec 19, 2006, 22:27:29 »

Zawsze mozna sie odziac od stop do glow Tongue. Na dekolcie mi sie paskudy nie pojawily, wiec jakas nadzieja jest.
Ja jesienia znow zabiore sie za wyzeranie plecow i ramion (ramiona to jeszcze sie da u mnie wytlumaczyc noszeniem brzdaca na ramieniu, taki brzdac sciera filtra niestety - ale prosze nie rezygnowac w zwiazku z tym z posiadania potomstwa!!!  cheesy)
Zapisane

hey do you do judo when they surround you, a little mental yoga - would they dissapear? (T.Amos "Purple People")


asinek
UNO

Offline Offline

wiadomości: 2776


skarbonka na smutki


« Odpowiedz #8 : Czerwiec 20, 2006, 22:57:35 »

to sie bedziemy razem wyzerac  Rufku Wink bo ja daje sobie spokoj az do jesieni (ale w Atrederm profilaktycznie sie zaopatrzylam juz teraz)

W kwestii przebarwien dodam jeszcze ze uzywalam tez serum z arbutyna i wyciagiem z lukrecji (ponoc tez ma wlasnosci wybielajace). Owa mieszanke nakladalam na jedno ramie (co drugi dzien), na drugie i plecy oraz dekolt jechalam tretinoine (tak czesto jak stan skory na to pozwalal, czyli co dwa, trzy dni, czasem przerwy byly dluzsze). W bezposrednim porownaniu z tretinoina arbutyna ma dzialanie zadne (na mojej skorze). Eksperyment trwal jakies dwa tygodnie, po ktorych arbutyna mi sie skonczyla   Wink, ale ze efektywnosc jej byla za slaba jak na moje oczekiwania (i cena za wysoka) tom i nie plakala.
Zapisane

hey do you do judo when they surround you, a little mental yoga - would they dissapear? (T.Amos "Purple People")


pitipel
Gość
« Odpowiedz #9 : Czerwiec 21, 2006, 07:21:42 »

Wszystko byloby pieknie gdyby nie to ze pokusilo mnie w ciagu minionych dwoch tygodni zeby chodzic w wydekoltowanej na plecach bluzeczce bez rekawow. Mimo grubej warstwy filtra i unikania sloneczka jak sie dalo (wylazilam z domu tylko gdy naprawde musialam) po dwoch dniach przebarwienia pojawily sie na nowo.

Wniosek -> chyba kupie sobie burke, cholera.

No i ja też.
Tylko, ze na twarz.
Po peelingach, po chydrochinonach i po zimie miałam już prawie ładną, niepoprzebarwianą cerę.
Niestety, teraz pomimo daszków, okularów, filtrów - wszystko wylazło znowu.
Cholery można dostać.
Ja to odbieram jakop wyzwanie i zagrzanie do dalszej walki, ale zdaje isę, ze mój los już taki będzie - zimą fajna gładka skóra, latem dalmatyńczyk.  Angry
Może polubię zimę?
Zapisane
pitipel
Gość
« Odpowiedz #10 : Czerwiec 21, 2006, 09:05:01 »

Piti te przebarwienia, które znowu Ci wylazły mają taki sam kolor, czy w nowej wersji są jaśniejsze. Kurde, normalnie walaka z waitrakami.
A, daj spokój. Po 40% migdałowym peelingu mialam gładki pynio, ale one jakoś tak później spod spodu powyłazily, cholery jedne! Angry
W tych samych miejsach, kolorach i rozmiarach.

A jaki specyfik na te przebarwienia chcecie? Atrederm?
Nie stosowałam, ale z moich hitów na te rzeczy nie do pobicia jest hydrochinon, miałam żel od Pauli i naprawdę podziałał bardzo szybko, niestey słońce i bez opalania i z filtrami robi swoje  Angry
ale dobrze mieć koleżanki w niedoli.
Zapisane
rufek
UNO

Offline Offline

wiadomości: 2694



« Odpowiedz #11 : Czerwiec 21, 2006, 20:35:01 »

Piti - ja już myślałam o specyfiku z hydrochinonem od Pauli, albo z f-my NeoStrata (hydrochinon + kw. kojowy), ale w zastosowaniu na paszczę boję się, że mi naczynka popękają. A z kolei na inne płaszczyzny to Atrederm wychodzi najtaniej ok. 18,00 PLN. Paula na razie niedostępna, a żele Neostraty ok. 160 PLN.
Poczekamy do jesieni.

Myślałam, że te plamiska chociaż jaśniejsze będą.
Zapisane
neverman
UNO

Offline Offline

wiadomości: 73


« Odpowiedz #12 : Wrzesień 27, 2006, 01:00:20 »

I ja. Wlasnie rozpaczam nad mapa Ameryki Pln. i Pld. na moim czole oraz bonusami w postaci brunatnych plam na calym obliczu. Hormonow nie przeskoczysz, chocbys sie filtrowala, retinowala, chowala pod kapeluszem.
A moze sie myle?Wink
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 27, 2006, 09:23:50 wysłane przez pitipel » Zapisane
pitipel
Gość
« Odpowiedz #13 : Wrzesień 27, 2006, 09:13:23 »

Nev!
Przepraszam za zwłoke, już pisze!
No to tak:
U mnie się sprawa ma bardzo, bardzo różnie.
Zimą jestem gładziutka kolorystycznie, i przebarwienia bez obdzierania są niewidoczne; latem - nie.
Pojawiają sie nawet po obdarciu ze skóry, jakieś 10 dni do dwóch tygodni po obdarciu już muszę sie obdzierac na nowo.
Mam przebarwienia na policzkach, nad górrna wargą i na czole, bardzo podobne do Twojego.
Co ciekawe - CAŁE LATOm nosze czapki lub kapelusze. Także moje czoło naprawdę nie widzi slońca. A jednak przebarwienie na czole jest i nwet trochę urosło... Oczywiście filtruje czolo i calą twarz...
Sama już nie wiem co mysleć, zglupialam od tego już trochę.
Co stosuje:
NA DZIEŃ:
- serum C&E&NAC&ferulic&ellagic
albo
- serum z niacinamide na rozjasnienie przebarwień
- na to filtr
filtr czasem reaplikuje czasem nie, zalezy czy mam na to czas czy nie
NA NOC:
-retin A
-paulowy kwas AHA 8%
-zima z hydrochinonem (POMAGA!!!)
Co dwa - trzy tygodnie obdzieram się kwasem migdałowym, i zaraz po pobdarciu skóra jest OK> Później jak sie wygoi, to też jeszcze jakiś czas jest dobrze, a później przebarwienia wracają jednak...
Reasumując: Najberdziej spektakularny efekt daje kwas migdałowy. Stosuję go w takich proporcjach: 2 ml kwasu na 3 ml wódzi. Rozpuszczam, jak sie nie chce rozpuścić to podgrzewam alkocho (w innej miseczce mam wrzatek i zlewkę z akloholem i kwasem imieszczam w tym wrzątku i czekam aż się rozpuści). Nakłdadm na twarz palcami. PIECZE!!! Na poczatek jednk zalecałabym mniejsze stężenie!
Po zaaplikowaniu skóra bieleje, późnie brązowieje (zwłaszcza miejsca z przebarwieniami - te robią sie prawie czarne). później to wszystko wysycha i się złuszcza. Jakies 3 dni nie bardzo sie wygląda, póżniej już OK.
No i efekt zniwelowanych plam utrzymuje się. Powracaja te plamy, ale jednak efekt jest, także moim zdaniem warto pocierpieć.

Aha, jeszcze suplementy:
biorę - pomegrante 250 mg; multikaroten (z 300 mcg zeaksantyny) - ten od bardzo niedawna; niemniej zachecona wynikami badań nad zekasantyna sprawiłam sobie to cudeńko; selenium (200mcg selenometioniny); pycnogenol i grapeseed extact po 100mg/dziennie.
Także wewnetrzna ochronę także sobie zapewniam. Efekty takie sobie jadnakże. Zmasowany atak taka siłą suplementów zaczęłam stosować na wiosnę, zobaczymy jak to wszystko będzie zima wyglądało; bo w zeszłym roku i bez suplementów było lepiej.
Także nie wiem, czy pocieszyłam Cię czy nie... Mam nadzieję, ze choc trochę,
Niestety retinoidy i kwasy specjalnie mi nie pomagają; najlepszy jak na razie srodek to systematyczne obdzieranie - przynajmniej w moim przypadku.
Wątek o natysłonecznych suplementach: http://www.femineus.pl/index.php?topic=647.0 i w ogóle cały dział o ochronie anty-UV polecam takę bardzo serdecznie.

Na koniec z BofB sposób Carol na przebarwienia:
- codziennie na dzień serum 20% vit C + E + NAC na to stabilne filtry cały rok
- codziennie na noc retinoidy
- co dwa tygodnie peeling z kwasu mlekowego 40%
- suplementacja grapeseed i/lub pycnogenolem
- noszenie czapek, daszków, okluarów - b. istotne!!!

No to tyle chyba ode mnie. cały czas zgłebiam temat, jak tylko czegoś sie dowiem to dopiszę, bo ten temat jest mi szczególnie bliski.
NB w PP maja astaksantynę w porządnej dwace, jak znowu sie urodzi akcja zakupowa to kupię, wyniki badań nad jej walorami ochronnymi są bardzo ciekawe:
Cytuj
EXAMPLE 1

One individual was an adult female with extreme propensity for sunburns. The subject had come to Hawaii for vacation and had already sunburned on a 10 minute walk with SPF 50 sunblock cream, long pants and sleeves. She then began taking 2 milligrams of astaxanthin of the above formulation per day. On the eleventh day, she took another walk in the afternoon, on a cloudy day, with long pants, a tee shirt, but without a hat or sunglasses. While 1 mile away from her condo, the clouds dissipated and she was exposed to the full sun while walking back. Normally, she would have experienced a severe case of sunburn but was not affected by the UVR exposure due to the sunscreen properties of the dietary astaxanthin. For the remainder of her vacation, while taking the astaxanthin supplement, she was able to wear shorts outside without sunburn effects.

EXAMPLE 2
An adult male subject is a construction worker in Hawaii and is routinely exposed to the UVR of the sun while working outside. He was often affected by sunblister sores breaking out on his arm after a long day of sun exposure. The individual began taking 4 milligrams of astaxanthin per day derived from Haematococcus algae (as described in the above Example 1). Two milligrams of astaxanthin were consumed with lunch and 2 milligrams with dinner. After 2 weeks of ingesting the astaxanthin the individual was not sensitive to the sun exposure and his blisters began to heal. After a period of 1 month, all of his blisters were healed and sensitivity to the sunlight was noticeably improved.
http://210.69.13.146/search/PatDetail.asp?PN=US06433025&DBName=US
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 27, 2006, 12:55:03 wysłane przez pitipel » Zapisane
asinek
UNO

Offline Offline

wiadomości: 2776


skarbonka na smutki


« Odpowiedz #14 : Wrzesień 27, 2006, 10:08:52 »

Piti  Kiss, a jak sie zapatrujesz na lukrecje?
Znalazlam kiedys taka stronke:
http://www.glabridin.com/ (jak bede miala czas to ja streszcze, poki co nie mam czasu  Cry)
Cytuj
In a comprehensive study carried out by Yokota, T. et al. , the inhibitory effects of glabridin on melanogenesis as well as inflammation were examined. The structure-function relationship of glabridin was also studied. Topical skin-depigmentation activities of the active component, glabridin, were examined using UVB-induced pigmented skins of brownish guinea pigs. A 0.5% glabridin solution was applied topically to the skin. Topical application of glabridin significantly reduced pigmentation induced by UVB radiation on the backs of the brownish guinea pigs. Skin samples were also taken from each of the glabridin treated areas for histological studies. The treated tissue was stained with 0.1% DOPA and the inhibition of melanogenesis was evaluated by counting the number of DOPA-positive melanocytes/mm2 under an optical microscope. Epidermal histological studies performed showed that DOPA-positive melanocytes reduced in number on the skin treated with glabridin. Treatment with glabridin also lightened the skin color due to inhibition of melanogenesis. The authors concluded that the glabridin present in Licorice roots inhibits both melanin synthesis and inflammation. They also observed that these properties of glabridin were related to its structure.
Przypuszczam ze mechanizm dzialania NAC i hydrochinonu jest podobny (blokowanie wytwarzania melaniny). Tyle ze ten ostatni jest w niektorych krajach europejskich zakazany do uzywania zewnetrznego.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 27, 2006, 10:48:13 wysłane przez asinek » Zapisane

hey do you do judo when they surround you, a little mental yoga - would they dissapear? (T.Amos "Purple People")


pitipel
Gość
« Odpowiedz #15 : Wrzesień 27, 2006, 10:19:57 »

Asineczku, ja na lukrecję się w ogóle nie zapatruję bo nieznana mi jest zupełnie. Nigdy nic z nią wspólnego nie miałam, badania czytałam owszem, ale nic ponadto.
Jak juz pisalam u mnie nalepiej działa piling kwasem migdałowym.
Trzeba go powtzrać - w moim przypadku - co jakieś dwa tygodnie, ale daje efekt.
Tylko boli troche, czego nie lubie bardzo.
Zapisane
neverman
UNO

Offline Offline

wiadomości: 73


« Odpowiedz #16 : Wrzesień 27, 2006, 10:59:04 »

Dziekuje Ci, Piti.  Bardzo. Tylko jedno pytanie mam (jak na razie). Ten hydrochinon nakladasz na cos, czy saute?
Zapisane
pitipel
Gość
« Odpowiedz #17 : Wrzesień 27, 2006, 11:14:13 »

Na rein A, a ten na mokrą skórę albo na wilgotną - po toniku z kwasami.
Na razie jednak nie nakładam, bo uważam, że jest chyba za słonecznie jeszcze. Mam nadzieję zacząć od połowy października (jak paula odblokuje mój lotion 2% hydrochinonu na AHA...)
http://www.paulaschoice.com/shop/product.asp?CODE=PC220&PAGETYPE=S
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 27, 2006, 11:16:33 wysłane przez pitipel » Zapisane
Sylwiassta
UNO

Offline Offline

wiadomości: 7553



« Odpowiedz #18 : Wrzesień 27, 2006, 20:31:54 »

Troche mnie zmartwilyscie dziewczeta.
Po przeczytaniu watku doszlam bowiem do kilku niewesoluych wnioskow takze dla mich kilku plamek, z ktorymi moze nie walcze ale chcialabym, zbey zniknely  Demon
Nakladacie na buzie o wiele wiecej srodkow antyprzebarwieniowych (mam na mysli retinoidy, z ktorymi jakos mi straszno sie zaprzyjaznic i rozne sera samomerdane), "obdzieracie sie" systematycznie, zmarszczki (ewentualne) Wam znikaja a z przebarwieniami nadal kiszka   Grrrr
Filtry stosuje jak wiekszosc Femineusek bardzo rygorystycznie pod wzgledem ilosci, jakosci i nielaczenia angel a tu nadal nie za dobrze, tzn. brazowe plamiki pod okiem jakbyly tak sa. Rozleglych na szczescie nie mam, wiec martwi mnie to tylko czasami (w dzien zwykle warstaw filtra i skrobia podbarwiona Translucidem wszystko pieknie scalaja w jednolita powierzchnie) ale po powrocie z UK, gdzie panie maja glownie bardzo jasne karnacje i w wiekszosci zero przebarwien (chyba, ze maja piegi) a filtrow zadnych nie stosuja zapytuje sie czy to aby nie czyste geny??? Chytry
Zapisane
neverman
UNO

Offline Offline

wiadomości: 73


« Odpowiedz #19 : Wrzesień 27, 2006, 21:00:05 »

Reka do gory, kto uzywa srodkow hormonalnych?
Bo ja dwa: antykoncepcyjne i levotyroxyne (tarczyca).
Antydepresanty tez podobno fotouczulaja. Czyli moja trzecia reka (?) wedruje w gore. I tak dalej, i tak dalej...

A z tego, co zauwazylam, sporo znanych mi Angielek ma taka tapete na buzi,  ze teatr Kabuko wysiada.  Co ciekawe, zadnych szminek, tuszy itp. Tylko ta tapeta, szpachla kladziona. Ale to tylko moja obserwacja, na waskiej, znanej mi grupie;)
Zapisane
asinek
UNO

Offline Offline

wiadomości: 2776


skarbonka na smutki


« Odpowiedz #20 : Wrzesień 27, 2006, 21:34:46 »

Ja bardzo przepraszam - piegi to TEZ przebarwienia! Ino uwaza sie je za urocze...


Moje przebarwienia faktycznie uchodza za piegowatosc, ale mimo wszystko wnerwiaja. I martwia ... moj dziec starszy, ten rudy, tez mnie martwi, bo urodzil sie byl z cera jak mleko, przez pierwsze cztery lata zycia latem chadzal grzecznie w kapelusiku i unikal naslonecznienia tudziet dawal sie ukremic... Ale teraz zhardziala bestia, kapelusiki sa dla "dzidziusow", kremy dla dziewczynek ... i co? Piegi mu wylaza, coraz wieksza chmara, i zmiany pigmentowe  Sad. A najgorsze ze moje argumenty go nie przekonuja ...

PS antybiotyki przerozne tez moga powodowac przebarwienia ...
Zapisane

hey do you do judo when they surround you, a little mental yoga - would they dissapear? (T.Amos "Purple People")


Joasiak1
UNO

Offline Offline

wiadomości: 336



« Odpowiedz #21 : Wrzesień 27, 2006, 21:56:18 »

Ja też mam - na środku czoła Cry

Wyszły w tym roku, jakos letnią porą.

U mnie to efekt brania tabletek anty i opalania się kilka lat temu we Francji bez filtrów...

Wyglądam paskudnie i na razie jadę na wyparciu, ale ileż mozna?! Powinnam coś z tym zrobic, bo mnie to wkurza, ale kiedy czytam posty Piti, to mi ręce opadli... Zwierz
Zapisane
Nan
Administrator
UNO

Offline Offline

wiadomości: 5222


My tu wąpierza tropim


« Odpowiedz #22 : Wrzesień 28, 2006, 07:07:03 »

Nie pocieszę Was dziewczyny nic a nic, ale moim zdaniem to jest nic innego, jak indywidualna skłonność niestety. Ja byłam z tych co opalały się plackiem (nie na plaży, nie godzinami, ale jednak). Filtrów przy tym nie używałam praktycznie żadnych (bo SPF10 pani Eris filtrem nazwać jednak nie można). Zaliczyłam 3 minimum 2 miesięczne pobyty w Afryce północnej  okresie letnim i to w czasach, gdy o ochronie przed UVA nikt nie słyszał. Biorę od lat antykoncepcyjne środki hormonalne. Był taki krótki okres, gdy kilka razy wybrałam się na solarium (żeby podtrzymać opaleniznę z lata). Jedyne, co mi przez ten czas wyskoczyło, to jeden pieg na górnej powiece - naprawdę trzeba się mocno przyjrzeć, żeby go zauważyć.

 Moja osobista matka - wielka i niereformowalna fanka opalania - opalała się całe życie (jakkolwiek nie jest z tych,  które leżą na balkonie jak tylko się słońce pojawi). Stan przebarwień: 0. Za to naczynko na naczynku naczynkiem pogania. Babcia dokładnie to samo.

Uważam, że zarówno środki hormonalne jak i inne leki to tylko katalizatory powstania przebarwień. Bez podkładki w postaci skłonności genetycznej się nie pojawią.
Zapisane

Hej, przeleciał robot, wydał cichy chrobot.
rufek
UNO

Offline Offline

wiadomości: 2694



« Odpowiedz #23 : Wrzesień 28, 2006, 08:57:46 »

Coś mi się widzi, że Nan ma rację. I że w przypadku przebarwień główne znaczenie mają właśnie genetyczne uwarunkowania.  Zwierz

Ja, moja Mama i Babcia, wszystkie mamy przebarwienia. Moja Mama i Babcia niestety należą do zwolenniczek opalania i obie dzięki temu mają liczne przebarwienia. Mimo, że w życiu nie brały hormonów.
Ja przez długi okres brałam antykoncepty, z których zrezygnowałam pół roku temu. Kiedyś opalać się opalałam, ale nie w postaci leżenia martwym bykiem na słońcu, tylko w ruchu. Zawsze używałam kremów z filtami o najwyższym faktorze, ale z niestabilnymi filtrami. I mam z tamtego okresu kilka przebarwień, tylko w moim przypadku trzeba się przyjrzeć, żeby je wyłowić z pomiędzy pieguswów, i na szczęście są jasne. Ale tak, czy inaczej są i mnie denerwują. I mam zamiar z nimi się rozprawić.
Zapisane
asinek
UNO

Offline Offline

wiadomości: 2776


skarbonka na smutki


« Odpowiedz #24 : Wrzesień 28, 2006, 09:42:22 »

Sie obawiam ze przebarwienia nie tylko po linii zenskiej sie dziedziczy - moja Mama nie ma ani pol przebarwienia. Ale ja odziedziczylam - bardzo jednoznacznie - pigmentacje po ojcu (choc faceci przebarwien nie miewaja chyba? w kazdym razie Tato nie ma). Fakt ze u mnie oba przebarwienia pod oczami zdecydowanie skorelowac mozna z antykonceptami i faktem ze filtra spod oczu to ja sobie predzej czy pozniej zetre ...
Zapisane

hey do you do judo when they surround you, a little mental yoga - would they dissapear? (T.Amos "Purple People")


Strony: [1] 2 3 ... 8
  Drukuj  
 
Skocz do: