Moja wielka fascynacja ostatnich kilku miesięcy. Mydła Alep rzeczywiście różnią się od tzw. zwykłych mydeł drogeryjnych i to pod wieloma względami. Pomijam ich wygląd, który moja mama porównuje z mydłem do mycia podłóg z czasów jej dzieciństwa

Różnica podstawowa jest taka, że mydła Alep nie ściągają skóry i nie wysuszają jej, jak to zwykły czynić mydła drogeryjne. A skórę mam suchą, dla której używany myjoł ma kapitalne znaczenie - nawet wiele łagodnych żeli nie nadaje się dla mnie, z uwagi na brak substancji natłuszczających. Skóra po użyciu mydła Alep jest uspokojona, matowa, o ładnym, równomiernym kolorycie, w żaden sposób nie podrażniona. Używałam różnych mydeł Alep, zarówno zwykłych, bez dodatków jak i z dodatkami w rodzaju olejki eteryczne (róża damasceńska, jaśmin) jak i różne rodzaje olei (olej z czarnego kminku) i wszystkie były bardzo dobre, ale najbardziej odpowiadała mi jednak wersja bez dodatków - najlepiej działała na skórę. Używałam mydła zarówno do mycia twarzy jak i do ciała i włosów. Nie sprawdziło się właściwie tylko do włosów, które zrobiły się sztywne i obrzydliwie matowe. Mydło Alep nie pieni się praktycznie - wytwarza raczej coś w rodzaju emulsji, wspaniale oczyszcza i matuje skórę. Bardzo polecam każdemu - nawet suchoskórym, bo jest to ciekawy, a przy tym całkowicie naturalny produkt. Warto się zapoznać.
EDIT: Od czasu, gdy pisałam powyższą recenzję upłynęło już kilka miesięcy i zdążyłam zużyć kilkanaście kostek mydła Alep - w najróżniejszych rodzajach, o różnym składzie olejów. Po tych testach stwierdzam, że do skóry bardzo suchej najlepiej nadaje się mydło z jak największą zawartością oliwy z oliwek i mniejszą zawartością oleju laurowego. Szczególnie odpowiadają mi mydła w kolorze zielonym, nie te szarawe. Nie wiem na czym polega różnica między nimi, ale moja skóra wyraźnie inaczej na nie reaguje. Suchelcom polecam szczególnie takie właśnie mydła.