pegasus
Strony: [1]
  Drukuj  
Autor Wątek: Pelargonie, czyli co robić?  (Przeczytany 36712 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przeglądają ten wątek.
marla
UNO

Offline Offline

wiadomości: 2152



« : Kwiecień 22, 2007, 19:55:00 »

Dostaam dziś pelargonię w plastikowej doniczce. Niedużą, nieco przekwitłą. Czy moge ją hodować w domu, w pokoju, na nasłonecznionym parapecie. Jak to potraktować, żeby zrobiło się IMPONUJĄCE? Pucco kochana, i dziewczyny, chciałabym mieć pierwszy sukces kwiatowy Smiley, pomóżcie  Modły.
Zapisane



"I don't mind change. I just don't like to be there when it happens".
Adrian Monk
Pucca
Global Moderator
UNO

Offline Offline

wiadomości: 4011


Cute but psycho


WWW
« Odpowiedz #1 : Kwiecień 22, 2007, 20:21:27 »

Pelargonie nie są za bardzo wybredne znoszą zarówno silne nasłonecznienie, jak i półcień (choć przy niedoborze słońca słabiej kwitną). Tak więc wydaje mi się, że możesz swoją pelargonie trzymać na słonecznym parapecie. Ale, żeby ładnie rosła i kwitła pelargonia potrzebuje dużo wody i pokarmu.  Najgorzej będzie chyba z podlewaniem - raz, że woda latem nie może być za zimna (oczywiście podlewany, albo wcześnie rano, albo wieczorem), dwa za dużo wody wypłucze składniki odżywcze, za mało zasoli ziemię.
Ja na twoim miejscu (nie wiem jaką ma doniczkę i ile drenażu) przesadziłabym ją do doniczki z otworami umieszczonymi na wypukłych bolcach do wysokości bolców nasypać drenażu (żwir, keramzyty itd.). Do ziemi można dodać hydrożelu. Raz w tygodniu trzeba ją będzie nawozić.
Podlewaj kwiaty, gdy tylko powierzchnia ziemi przeschnie, jeżeli nie dodasz hydrożelu to w upały musisz podlewać pelargonie dwa razy dziennie - i uważać, żeby nie polać jej liści.



 
Zapisane

Nie jestem idealna, ale idealnie sobie z tym radzę!
www.srokao.pl
asinek
UNO

Offline Offline

wiadomości: 2776


skarbonka na smutki


« Odpowiedz #2 : Kwiecień 22, 2007, 20:24:14 »

Moja mama miala w zyciu kupe pelargonii i cokolwiek by nie robila byly to rosliny jednoroczne. Tzn kwitly pieknie i bogato tylko jeden raz, potem se rosly, takie badylowate i nieciekawe.
Ale moze to tak jak z orchideami  Undecided
Zapisane

hey do you do judo when they surround you, a little mental yoga - would they dissapear? (T.Amos "Purple People")


marla
UNO

Offline Offline

wiadomości: 2152



« Odpowiedz #3 : Kwiecień 22, 2007, 20:27:27 »

Moja mama miala w zyciu kupe pelargonii i cokolwiek by nie robila byly to rosliny jednoroczne. Tzn kwitly pieknie i bogato tylko jeden raz, potem se rosly, takie badylowate i nieciekawe.
Ale moze to tak jak z orchideami  Undecided

O kurcze blade, bo te kwiatki mojej to już trochę takie, hm, dojrzałe mocno. A ja chcę, żeby znowu pięknie zakwitły.
Pucca, doniczka to takie blastikowe gówienko, ja ją wymienię jak najszybciej, może i jutro. Zaraz poszukam czegoś o tym hydrożelu.
Zapisane



"I don't mind change. I just don't like to be there when it happens".
Adrian Monk
Pucca
Global Moderator
UNO

Offline Offline

wiadomości: 4011


Cute but psycho


WWW
« Odpowiedz #4 : Kwiecień 22, 2007, 20:29:24 »

Acha nawozić nawozem do roślin kwitnących - mam więcej fosforu, a to on wspomaga roślinę podczas kwitnienia.


Poszukam gdzieś zdjęcia takie doniczki jaka byłaby najlepsza


Edit:
Dokładnie o taką jaką mi chodzi nie mogę znaleźć, ale zdjęcie oddaje ogólny zarys, tylko że w podstawie nie ma być dziurek tylko ma być jedna w wierzchołku tego bolca.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2007, 20:34:10 wysłane przez Pucca » Zapisane

Nie jestem idealna, ale idealnie sobie z tym radzę!
www.srokao.pl
marianna
UNO

Offline Offline

wiadomości: 4467



« Odpowiedz #5 : Kwiecień 23, 2007, 09:51:32 »

Z moim muminkiem hodujemy pelargonie od paru lat i nasz sposób na pelargonie (mam na myśli te bluszczoilistne) to taki, że po sezonie, kiedy przenosimy je na stanowisko zimowe to jedna z nas ciacha swój przychówek prawie na zero i pozostawia na zimę  , a druga zostawia całe pędy z których to na wiosne robimy nową generację sadzonek a korzenie wyrzucamy.
W ten sposób naprzemiennie mamy co roku bujnie kwitnące pelargonie.
Do tej metody doszłyśmy po latach prób i błędów...wniosek był taki, że nie "opłaca się" zostawiać pelargonii na zimę "w całości" tak jak urosły przez lato - bo szybko się starzeją i na drugi rok jeszcze są ok - ale nie kwitną juz tak bujnie.
Wyrzucenie wszystkich starych korzeni jednego roku - pozostawienie tylko szczepek - pozbawiło nas wtedy wogóle pelargonii- dlatego teraz stosujemy metodę naprzemienną Smiley


Pelargonie skoszone na zero - ładnie się jeszcze na drugi rok wymładzają - ale nie na tyle, żeby wczesną wiosną pobrać od nich szczepki - sa za małe .
Szczepki pobieramy od tych nieobciachanych na zimę - pieknie rosną i kwitną przepięknie. Korzenie wyrzucamy.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 23, 2007, 09:58:31 wysłane przez marianna » Zapisane

pitipel
Gość
« Odpowiedz #6 : Maj 10, 2007, 11:56:57 »

Nowość to jest kupiłam dziś jedną i napatrzeć się nie mogę na to cudeńko. Tak wygląda:
(no moja jest malutka na razie, ma kilka kwiatków i bardzo karbowane liście)
« Ostatnia zmiana: Maj 10, 2007, 15:19:55 wysłane przez pitipel » Zapisane
pitipel
Gość
« Odpowiedz #7 : Maj 10, 2007, 14:27:55 »

Po wielu próbach pelargonianych (raczej bez sukcesów) kupiłam dziś jedną czerwoną pelargonię rabatową. Posadziłam z dwoma "kaszkami" - białą i fioletową do skrzynki.
I co teraz?
Substrala mam płynnego podlewam nim w dawce zmieniejszonej o połowę - przy każdym podlewaniu.
Chciałabym rzecz jasna wyprodukowac sadzonki; ale nicnierozumiem z tego co pisze marianna  Cry
:ćwok:
Tzn mam teraz na jesieni obciachać ją na jeża i na wiosne odbije, Tak?
A gdzie ja trzymać i jak podlewać, bo zero wiedzy mam na ten temat  Embarrassed
Zapisane
pitipel
Gość
« Odpowiedz #8 : Maj 10, 2007, 14:38:30 »

UPRAWA PELARGONII (CZ. I)
dr Joanna Przymęska


Rozmnażanie
Sadzonki. Uprawa roślin matecznych pelargonii rabatowych i bluszczolistnych trwa przynajmniej 8 tygodni, najczęściej od połowy sierpnia do połowy lub końca października.
W naszej szerokości geograficznej okres spoczynku zimowego rośliny mateczne przechodzą w jasnej szklarni o temperaturze 6–8°C. Sadzonki można z nich ścinać od pierwszego tygodnia roku (planowane kwitnienie roślin — w 16. tygodniu). Często początek zbioru sadzonek przesuwa się na drugą połowę lutego, ponieważ im później się je ścina, tym ukorzeniają się krócej i są lepszej jakości. Powinny pochodzić ze sztywnych, lecz niezdrewniałych pędów. Po skróceniu sadzonki do 3 węzłów i usunięciu dolnego liścia wraz z przylistkami czeka się aż obeschnie miejsce cięcia. Następnie zanurza się jej koniec w preparacie stymulującym ukorzenianie (najlepiej Ukorzeniaczu A lub AB), który oprócz auksyn (IBA, NAA) zawiera środek grzybobójczy lub węgiel aktywowany o działaniu aseptycznym.
Sadzonki ukorzenia się najczęściej w doniczkach o średnicy 10–12 cm. Pelargonie rabatowe z grup Antik i Fireworks czy odmiany o ozdobnych liściach — 'Contrast', 'Mrs Parker', 'Mrs Pollock', 'Occold Shield, 'Sinbar' i 'Wilhelm Langguth' — oraz bluszczolistne z grup
Cascade i Blizzard wymagają 15-centymetrowych pojemników. W temperaturze powietrza 18–20°C sadzonki ukorzeniają się po upływie 2–3 tygodni — najkrócej w marcu, najdłużej na początku stycznia. U pelargonii o liściach z szerokim żółtym obrzeżeniem (grupa Tricolor) lub całkowicie żółtych ('Don's Whirlygig') trwa to dłużej.
Produkcja pelargonii z sadzonek ściętych w styczniu zajmuje około 16 tygodni, a tych zebranych w drugiej połowie marca — mniej więcej 8 tygodni. Okres ten może się wydłużyć, na przykład z powodu użycia zbyt dużych doniczek.
Obecnie ogrodnicy najczęściej rozpoczynają produkcję od zakupu sadzonek zbieranych z roślin matecznych, które uprawiane są w krajach o ciepłym klimacie (głównie w Afryce lub na Wyspach Kanaryjskich), gdzie panują bardzo dobre warunki świetlne. Choć jakość takich sadzonek jest na ogół lepsza niż otrzymywanych w naszej strefie klimatycznej, bywają źródłem nowych patogenów (np. Ralstonia solanacearum — patrz HO 4/2003).

Nasiona. Odmiany pelargonii rozmnażane z nasion mają bardziej zwarty pokrój niż te produkowane z sadzonek, a więc umożliwiają lepsze wykorzystanie powierzchni uprawnej. Pozwalają ponadto na większą dowolność w wyborze terminu sadzenia roślin (materiału wyjściowego) do doniczek i zmniejszenie nakładów pracy przy produkcji. Odmiany te są również odporniejsze na choroby i na niesprzyjające warunki uprawy.
Nasiona pelargonii mają twardą okrywę, która powoduje opóźnione i nierównomierne ich kiełkowanie. Dlatego te dostępne w handlu (w 1 g znajduje się ich około 200), zostały wcześniej poddane skaryfikacji i, dodatkowo, zaprawione środkami ochrony roślin. Przed wysiewem wymagają jeszcze moczenia w letniej wodzie przez 12–24 godz. Po spęcznieniu wysiewa się je do palet-wielodoniczek o komórkach 5-centymetrowych lub do doniczek o średnicy 10 cm, wypełnionych substratem torfowym o drobnej frakcji. Dla uzyskania roślin kwitnących w kwietniu termin siewu przypada na przełom grudnia i stycznia, a w przypadku kwitnienia z początkiem maja — w drugiej połowie stycznia. Nasiona przykrywa się cienką warstwą wilgotnego podłoża i folią, którą po kilku dniach trzeba zdjąć, aby zmniejszyć ryzyko porażenia siewek zgorzelą. W temperaturze 20–25°C pierwsze siewki ukazują się po upływie 7–12 dni. Procent skiełkowanych nasion zwiększa się wraz ze wzrostem temperatury do 30°C, przy której następuje spadek ich siły kiełkowania. Siewki w fazie 2, 3 liści sadzi się do doniczek o średnicy 10–11 cm, które ustawia się na stołach lub zagonach (36–50 sztuk/m2).

Początek produkcji kwitnących roślin
Dezynfekcja. Uprawa pelargonii wymaga skrupulatnego przestrzegania zasad higieny. Trzeba odkażać zalecanymi do tego celu preparatami szklarnie, stoły (fot. 1), maty podsiąkowe, doniczki (jeśli już były używane) i narzędzia (np. noże do cięcia sadzonek). Chodzi przede wszystkim o zapobieganie wystąpieniu najgroźniejszej choroby pelargonii — bakteryjnej zarazy (Xanthomonas hortorum pv. pelargonii), a także porażeniu roślin przez inne patogeny (Pseudomonas, Erwinia, Pythium, Botrytis, Fusarium, Rhizoctonia spp.).
Powinno się też zdezynfekować podłoże przeznaczone dla pelargonii, nawet to nowo zakupione (parą wodną o temperaturze 70–90°C przez 20–30 minut, albo chemicznie — polecanymi do tego celu środkami).
Podłoże. Użycie samego substratu torfowego sprawia trudności w kontrolowaniu zawartości wody w podłożu, podnosząc ryzyko wystąpienia infekcji bakteryjnych roślin. Dlatego wskazany jest 20–30-procentowy dodatek glinki montmorylonitowej, która zwiększa pojemność wodną i kompleks sorpcyjny, stabilizuje pH, wpływa korzystnie na pokrój pelargonii i ich gospodarkę wodną. W efekcie otrzymuje się zwarte rośliny, wytrzymałe na stres wodny. Duże znaczenie ma trwała struktura podłoża, zapewniająca do końca uprawy dostateczną pojemność powietrzną. Dostęp powietrza do korzeni roślin ogranicza bowiem odglebowe infekcje grzybowe.
Na dwa tygodnie przed rozpoczęciem uprawy trzeba poddać podłoże analizie chemicznej i dostosować się do zaleceń nawozowych. Drugą analizę wykonuje się mniej więcej po upływie 6–7 tygodni od tej pierwszej. Odczyn pH substratu powinien wynosić 5,6–6,0 (po dodaniu gliny 5,8–6,5), a stężenie soli 1 g KCl na 1 dm3. Zalecany poziom składników pokarmowych jest następujący (w mg/dm3): N — 150–250, P2O5 — 100–200, K2O — 200–300, MgO — 100–150.
Sadzenie i podlewanie. Na dzień przed sadzeniem roślin podłoże należy mocno podlać, aby następnego dnia było wystarczająco wilgotne. W zbyt mokre podłoże ukorzenione sadzonki lub siewki sadzi się nieco płycej, w celu zabezpieczenia ich przed infekcjami. Dotyczy to głównie pelargonii rabatowych, o grubych, soczystych pędach. Zakupiony materiał wyjściowy nie może pozostawać w zamkniętych kartonach, musi być natychmiast posadzony (w wyjątkowych przypadkach najpóźniej następnego dnia).
W przeciwnym razie dochodzi do żółknięcia i gnicia roślin. Odmiany silnie rosnące uprawia się w takim zagęszczeniu, by na metrze kwadratowym mieściło się 20–25 doniczek, a słabo rosnące — 35–40 (fot. 2).
Częste podlewanie pelargonii przy wysokiej temperaturze powietrza powoduje zbyt silne ich rozrastanie się. Z tego względu, na przykład w Holandii, utrzymuje się lekko przeschnięte podłoże. Wpływa to korzystnie nie tylko na pokrój roślin, ale także na inicjację u nich dużej liczby pąków kwiatowych.
Uszczykiwanie. Zabieg ten pobudza wyrastanie pędów bocznych i zapobiega ich przedwczesnemu drewnieniu. Nie dla wszystkich odmian pelargonii jest on konieczny — nie wymaga go, na przykład, grupa Americana P. x hortorum, charakteryzująca się intensywnym krzewieniem. Silnie rosnące pelargonie rabatowe oraz bluszczolistne (z grup Cascade i Blizzard) uszczykuje się natomiast najpóźniej 10–14 dni po posadzeniu do doniczek, gdy sadzonki lub rozsady się przyjmą (bryła się przekorzeni). Pierwsze uszczykiwanie polega na usunięciu jedynie wierzchołków pędów. Podczas kolejnego, które następuje po 2 tygodniach, odcina się dłuższe odcinki pędów. Zabieg należy zakończyć u pelargonii rabatowych najpóźniej na 8, a u pelargonii bluszczolistnych na 10 tygodni przed sprzedażą, czyli mniej więcej w końcu lutego lub w połowie marca. Późniejsze uszczykiwanie stwarza ryzyko usunięcia pąków kwiatowych. Konieczność podpierania zbyt długich pędów pelargonii bluszczolistnych świadczy o błędach w uszczykiwaniu roślin.
Spośród pelargonii rabatowych o dwu- lub trójbarwnych liściach uszczykiwania wymagają silnie rosnące odmiany: 'Mrs Parker', 'Occold Shield', 'Wilhelm Langguth', 'Contrast', 'Mrs Pollock' i 'Sinbar'. W przypadku pelargonii o pachnących liściach trzeba wcześnie rozpoczynać zabieg i często go powtarzać. Dotyczy to zwłaszcza gatunków i odmian o niewyrównanym, silnym wzroście (np. Pelargonium quercifolium 'Royal Oak' i P. tomentosum) lub mających silną tendencję do drewnienia pędów (np. 'Gem Stone' i 'Orange Fizz', Pelargonium citronella, P. crispum i P. x fragrans).


UPRAWA PELARGONII CZ. II
dr Joanna Przymęska

Dokarmianie
Po raz pierwszy pelargonie zasila się z chwilą, kiedy przez otwory na spodzie doniczki widoczne są korzenie roślin . Proporcje makroskładników przy nawożeniu z nawadnianiem wynoszą N : P : K : Mg, jak 15 : 10 : 15 : 2, a stężenie roztworu 0,05–0,1%. W uprawie pelargonii na stołach zalewowych i matach podsiąkowych koncentracja pożywki przy fertygacji powinna być jednak niższa (0,03–0,075%). Przed końcem uprawy optymalny poziom makroelementów w podłożu to (w mg/dm3 ) N — 250, P2O5 — 200, K2O — 500, MgO —150, a zasolenia — 2000–2500 mg NaCl/dm3.
Dokarmianie pelargonii dwutlenkiem węgla (800–1000 ppm) we wczesnych godzinach rannych wpływa korzystnie na ich wzrost i termin kwitnienia, ale może być uzasadnione ekonomicznie tylko przy wczesnej, zimowej uprawie. Efekt takiego traktowania roślin jest szczególnie widoczny w połączeniu z doświetlaniem asymilacyjnym.

Retardanty wzrostu
Do pelargonii niewymagających traktowania tymi substancjami należą rabatowe z grup Compact i Antik czy bluszczolistne Compact. Wzrost większości odmian musi być jednak ograniczany (fot. 2). Retardanty dodatkowo poprawiają krzewienie się roślin, a przez zagęszczenie soku komórkowego wpływają na lepsze wybarwienie się liści i kwiatów, zwiększając zarazem tolerancję roślin wobec stresu wodnego.
Do czasu traktowania retardantem pelargonie powinny być prawidłowo nawożone, w przeddzień zabiegu obficie podlane, a w dniu zabiegu mieć suche liście. Najczęściej używany jest Cycocel 460 SL* w stężeniu 0,15–0,2%, zawierający w 1 litrze wody 460 g chlorku chlorocholiny. Stosuje się go po raz pierwszy po 3 tygodniach od posadzenia nieukorzenionych sadzonek do doniczek, po tygodniu od doniczkowania ukorzenionych, bądź po upływie 5–6 tygodni od wysiewu nasion pelargonii.
Wczesne opryskiwanie roztworem retardantu siewek, w fazie kilku liści, przyspiesza kwitnienie pelargonii i skraca ich produkcję o mniej więcej 2 tygodnie. Pelargonie rabatowe i te o pachnących liściach opryskuje się 1–3 razy, a bluszczolistne oraz silnie rosnące odmiany rabatowe o ozdobnych liściach ('Occold Shield', 'Contrast', 'Happy Thought', 'Sinbar') do 5 razy, co 7–14 dni powtarzając zabieg. Wyższe stężenie roztworu Cycocelu (0,5–1%) prowadzi w przypadku opryskiwania do żółknięcia liści i pędów roślin, lecz jest dopuszczalne, a zarazem skuteczne, jeżeli pelargonie są nim podlane. Rośliny pochodzące z nieukorzenionych sadzonek (sadzonkowanie wprost do doniczek finalnych), podlewa się po raz pierwszy po 5 tygodniach, a pochodzące z ukorzenionych sadzonek po tygodniu od posadzenia do doniczek. Dla wyjątkowo silnie rosnących pelargonii rabatowych z grup Rocky Mountain i Perlenkette oraz dla pelargonii bluszczolistnych z grup Cascade i Blizzard zaleca się połączenie opryskiwania z podlewaniem roztworem retardantu. Ilość roztworu Cycocelu potrzebna do opryskiwania powinna być taka, by rośliny zostały nim obficie pokryte. Po takim zabiegu, po upływie ok. 30 minut, rośliny zrasza się następnie czystą wodą w celu spłukania pozostałości roztworu, które mogłyby powodować na liściach żółte przebarwienia. Cycocel bezpiecznie można stosować jedynie w obiektach ze sterowanym klimatem — da się często wietrzyć i cieniować szklarnię lub tunel. W dni słoneczne opryskiwać można wyłącznie w godzinach rannych, ponieważ w warunkach silnego promieniowania słonecznego dochodzi do uszkodzeń roślin przez preparat.
Użycie Topfloru 015 SL (zawiera w 1 litrze wody 15 g flurprimidolu) zapewnia trwałe zahamowanie wzrostu pelargonii. Zalecane dla nich stężenie tego retardantu wynosi 0,05– 0,1% (0,5–1 ml na litr wody). Pelargonie bluszczolistne opryskuje się 1, 2 razy, a te z grupy Cascade i pelargonie rabatowe 2, 3 razy. Roztwór tego preparatu nie powinien dostać się do podłoża, ponieważ działa przez dłuższy czas i może spowodować nieodwracalne zahamowanie wzrostu roślin. W chłodne dni skuteczność Topfloru jest mniejsza, stąd istnieje wówczas konieczność zwiększenia ilości użytego roztworu lub częstości opryskiwań. Topflor silniej ogranicza wzrost pelargonii niż Cycocel, ale ten ostatni sprzyja lepszemu krzewieniu się roślin. Moczenie nasion pelargonii w roztworach retardantów zapewnia wyrównany wzrost siewek i zwiększa u nich liczbę liści.

Klimat pod osłonami
Przez pierwsze 14 dni od umieszczenia sadzonek w doniczkach temperatura podłoża nie powinna spadać poniżej 16–18°C. Temperatura powietrza sprzyjająca zakorzenianiu pelargonii wynosi 20–22°C w dzień i 14–16°C w nocy (średnia dobowa 18°C). W tych warunkach sadzonki ukorzeniają się po upływie 8–14 dni. Duży wpływ na długość okresu ich ukorzeniania ma wilgotność podłoża. Zbyt mokre zawiera za mało powietrza, a ponadto wyparowując dużo wody obniża swą temperaturę i opóźnia ukorzenianie się sadzonek. Zalecana temperatura powietrza podczas dalszej uprawy pelargonii, zapewniająca prawidłowy wzrost oraz wczesne i obfite kwitnienie to 20–22°C w dzień i 14–16°C w nocy, z zachowaniem średniej dobowej 16–18°C, która pod koniec uprawy powinna być obniżona do 12°C (zahartowanie roślin, intensywne wybarwienie kwiatów i liści).
W okresach szybkiego wzrostu temperatury do 25°C, co zdarza się na przełomie kwietnia i maja, niezbędne jest częste wietrzenie obiektów w ciągu dnia, a w nocy zmniejszenie jej do 11–12°C. Temperatury nie można obniżać poniżej wartości, przy której dochodzi do skraplania się pary wodnej na roślinach. Ponadto, jeśli były za często podlewane, w temperaturze poniżej 10°C obserwuje się czerwienienie lub żółknięcie liści roślin i ich gnicie. Choć u pelargonii rabatowych i bluszczolistnych pąki kwiatowe zawiązują się w szerokim zakresie temperatury, decyduje ona o terminie kwitnienia.
Względna wilgotność powietrza w szklarniach nie powinna przekraczać 80%. Przy wyższej wzrasta ryzyko porażenia roślin chorobami grzybowymi, dlatego też konieczny jest sprawny system wentylacji w pomieszczeniu. Terminowe, w miarę wzrostu i rozwoju pelargonii rozstawianie doniczek poprawia warunki wzrostu roślin, a ponadto zapobiega kumulacji etylenu wokół nich (gaz ten może powodować opadanie pąków kwiatowych).
Optymalne natężenie oświetlenia wynosi dla pelargonii około 25 000 lx. Przy niższych wartościach (zwłaszcza poniżej 10 000 lx) wzrost roślin ulega spowolnieniu, a przy natężeniu poniżej 2000 lx, kiedy u pelargonii dochodzi do zaburzeń w procesie fotosyntezy, zaleca się doświetlanie asymilacyjne roślin lampami sodowymi WLS 400 W lub SON-T 400 W. Z kolei przy natężeniu 50 000 lx (latem) konieczne jest rozciągnięcie nad roślinami kurtyn cieniujących szklarnię w 50%.

Strategie ze zmienną temperaturą dobową zamiast chemii
Wykorzystuje się je na Zachodzie dla uzyskania niskiego wzrostu i zwartego pokroju pelargonii, bez używania tradycyjnych retardantów. DIF (skrót od słowa angielskiego difference) polega na odpowiednim zróżnicowaniu temperatury dnia i nocy w szklarni. Ujemne DIF w zakresie od –2°C do –3°C (czyli temperatura nocy wyższa o 2–3°C niż w ciągu dnia), powoduje trwałe zahamowanie wzrostu pędów i ogonków liściowych pelargonii. Jest ono wynikiem przewagi oddychania nocnego roślin (i związanego z nim rozkładu asymilatów w tkankach) nad fotosyntezą, której intensywność w niskiej temperaturze gwałtownie maleje. Strategię DIF stosuje się dla pelargonii w fazie wegetatywnej, u roślin z dobrze wykształconym systemem korzeniowym, w warunkach wysokiego natężenia światła. Wdrożenie tej strategii w fazie pąków kwiatowych powoduje natomiast zmniejszenie rozmiarów kwiatów i słabsze ich wybarwienie oraz obniżenie trwałości, na skutek spadku zawartości cukru w tkankach roślin.
"Chłodny poranek", inaczej Cool Morning lub Cool Drop jest modyfikacją DIF i  polega na obniżeniu temperatury nad ranem. Pod koniec nocy, na godzinę lub dwie przed wschodem słońca, temperaturę powietrza zmniejsza się z 14–16°C do 4–8°C, utrzymując ją na tym ostatnim poziomie przynajmniej przez 2 godziny. Efekt zahamowania wzrostu roślin jest tym większy, im istotniejszy spadek temperatury i dłuższy okres oddziaływania chłodu. Tempo obniżania temperatury nie ma większego wpływu na ostateczną wysokość roślin. W praktyce strategia chłodnego poranka polega na wyłączeniu ogrzewania i wietrzeniu. Po zakończeniu wietrzenia temperaturę powietrza należy podnieść do poziomu wyjściowego, a w godzinach wieczornych zwiększyć ją do 20–22°C, w celu uzyskania średniej temperatury dobowej. Tego typu termiczne skarlanie może być skuteczne tylko w dobrze wyposażonych szklarniach, w których są ekrany energooszczędne oraz urządzenia umożliwiające kontrolę klimatu, w przypadku odmian o niezbyt intensywnym wzroście. Dla silnie rosnących grup pelargonii efekty przynosi jedynie połączenie strategii DIF i Cool Morning.

Choroby i szkodniki
Największym zagrożeniem w produkcji pelargonii** jest bakteryjna zaraza pelargonii (Xanthomonas hortorum pv. pelargonii), objawiająca się na liściach w postaci małych, okrągłych, brązowych plam z jasną obwódką albo rozległych plam między nerwami, w kształcie litery V. Zakażenie przenosi się do wiązek przewodzących, powodując więdnięcie i opadanie liści. Rozwojowi choroby sprzyja wysoka temperatura i wilgotność powietrza. Podobne, często trudne do odróżnienia, objawy wywołuje inna bakteria (Ralstonia solanacearum), porażająca też petunie i kalibrachoę, z których może być przenoszona na pelargonie (patrz HO 4/2003). Spośród chorób grzybowych kłopoty może sprawiać szara pleśń (Botrytis cinerea). Najbardziej odporne na nią są pelargonie rabatowe z grup Fireworks i Exotica. W Niemczech, oprócz tradycyjnej ochrony przed tą chorobą oraz przed zgorzelą zgnilakową (Pythium ultimum) i rizoktoniozą (Rhizoctonia solani), poleca się profilaktyczne użycie preparatu zawierającego grzyb Trichoderma harzianum (szczep TRI 002 dodawany bywa do podłoża dla pelargonii, a szczep TRI 003 — do ukorzeniacza), który ma zabezpieczać rośliny przed infekcjami.
Najgroźniejszym szkodnikiem (kwarantannowym!) jest wciornastek zachodni (Frankliniella occidentalis), który zwykle występuje tylko na pelargoniach bluszczolistnych. Obok zwalczania chemicznego, na Zachodzie praktykowana jest walka biologiczna z tym wciornastkiem, przy użyciu dobroczynka wciornastkowego (Amblyseius cucumeris).

* preparat ten zarejestrowany jest w Polsce tylko do retardowania pszenicy
** aktualne zalecenia dotyczące ochrony pelargonii przed chorobami i szkodnikami znajdują się w "Programie ochrony roślin ozdobnych na lata 2003–2005"


www.hasloogrodnicze.pl

I tu jeszcze przegląd odmian

Howgh! Niemniej jak tę maupę (przepiękną!  Zakochany) przezimować nadal chyba nie wiem  Głową w mur
« Ostatnia zmiana: Maj 10, 2007, 14:45:53 wysłane przez pitipel » Zapisane
pitipel
Gość
« Odpowiedz #9 : Maj 10, 2007, 15:52:22 »

Cytuj
Jeżeli ktoś chciałby przechowywać pelargonie na następny rok, to czeka go trochę pracy. Przede wszystkim nieprawdą jest, że rośliny można wynieść do ciemnej piwnicy i nie podlewać przez zimę. Pelargonia nie ma żadnych bulw, ani kłączy i z czego ma żyć? Przede wszystkim należy zapewnić roślinie dużą ilość światła i przynajmniej 8 stopni ciepła. Jeżeli chcemy mieć dość ładne rośliny - pewnie i tak nigdy nie takie jak ze szklarni - należy je uszczykiwać. Ostatni raz zrobić to trzeba na koniec stycznia i wtedy wynieść do cieplejszego miejsca z bardzo dużym dostępem do światła. W przeciwnym razie pelargonie będą rachityczne, wiotkie i z długimi międzywęźlami. Warto też potraktować je przynajmnie dwa razy od lutego retardantem (skracaczem), aby rośliny były zwarte. Dobrym środkiem jest np.Cycocel.
Takie coś znalazłam
http://www.superogrod.pl/134,komentarze_pokaz.html
Zapisane
marianna
UNO

Offline Offline

wiadomości: 4467



« Odpowiedz #10 : Maj 10, 2007, 15:57:14 »

w chłodnym jasnym pomieszczeniu - kluczem do sukcesu jest temperatura .
Te pelargonie które zimowałysmy w za ciepłych pomieszczeniach - "wydziczały"- powyposzczały takie długie nieulistnione (prawie) macki, potem toto się olisciło - ale roslina generalnie była słabsza i brzydsza

Zimowane w nieogrzewanej altanie - ale takiej domowej, nie ogrodowej - są zawsze piekne, mocne z dużą ilością rozgałęzień kwalifikujących się na szczepki.

Podlewamy mniej niz w sezonie ale nie przesuszamy.

Jesli będą miały za mało światła również powypuszczają "macki" Wink

Piti ja pisałam o pelargoniach bluszczolistnych - to sa te zwisające. Z nimi mam doświadczenie, natomiast z rabatowymi nie Smiley

Te pelargonie które zimowałam w domu, nie wychodziły, były jakieś takie wymęczone i niechętne do życia na wiosnę. Chyba jednak muszą mieć chłodno.
Zapisane

pitipel
Gość
« Odpowiedz #11 : Maj 10, 2007, 16:25:58 »

Moja znajoma robiła chyba tak, ze brała kawałki pędów tych bluszczoilistnych i na zimę (listopad) je sadziła. I chyba one na wiosnę były ładne, albo później brała z tych sadzonek drugie sadzonki i te drugie jej rosły wiosną i przez całe lato.
Przepatrzyłam neta i wszędzie przeważają opinie, że trudno jest mieć ładne pelargonie na drugi rok  Cry
Sadzonka majątku nie kosztuje, ale chciałabym popróbować.

Marianno, dzięki! Ładne są teraz nowe odmiany pelargonii bluszczolistnych z takimi dużymi kwiatami. Chyba zanabędę ze dwie i zobaczymy co z tego wyniknie  Tak, tak
W każdym razie będę próbować.
Jak się nie uda - kupię  Cool

Zapisane
Gonia
UNO

Offline Offline

wiadomości: 299



« Odpowiedz #12 : Maj 10, 2007, 18:41:44 »

Cytuj
Moja znajoma robiła chyba tak, ze brała kawałki pędów tych bluszczoilistnych i na zimę (listopad) je sadziła. I chyba one na wiosnę były ładne, albo później brała z tych sadzonek drugie sadzonki i te drugie jej rosły wiosną i przez całe lato.

Ja też tak robię i się sprawdza (i z bluszczastymi i z klasykami).
Trzymam te sadzonki na parapecie (niby na oknie, które nawet zimą jest prawie wciąż uchylone, ale z drugiej strony nad kaloryferem) i rzadko która mi się marnuje (chyba, że zasycha, ale to nie jej wina  Embarrassed ). Podlewam niewiele.
Roślinę główną (tzn. tą z której pobieram sadzonki) jeśli jest wysoka, przycinam do wysokości ok. 15cm

Właściwie chyba bez znaczenia jest czy zabieg ten wykona się w listopadzie czy wrześniu czy grudniu (zawsze robię to dopiero wtedy, gdy zapowiadają pierwszą falę poważniejszych mrozów, gdyż mam kryty balkon i jest na nim trochę cieplej niż na zewnątrz) i zawsze się ukorzeniają. U mojej mamy, gdzie balkon jest dobrze ocieplony, pelargonie kwitną cały rok - na okrągło.

Muszę się pochwalić, że wyhodowałam w zeszłym roku kilka pelargonii z nasion  Grin ładnie zakwitły  Smiley
Naprawdę nie zdawałam sobie sprawy, że pelargonia jest rośliną trudną.. za to "wszędzie rosnąca niczym chwast" maciejka to dla mnie wyzwanie.
Zapisane

"[...] pozwalam, by mój brat wybierał własną drogę do piekła" - Utterson (źródło: "Niezwykły przypadek doktora Jekylla i pana Hyde'a" - R.L. Stevenson)
pitipel
Gość
« Odpowiedz #13 : Maj 10, 2007, 19:17:55 »

Dzięki, Goniu! To ja se będę próbować w takim razie.

Maciejkę posiałam w donicy z kobeą i nasiona skiełkowały na drugi dzień. Póki co za wcześnie powiedzieć czy się uda czy nie, ale nie ma co tak patrzeć czy to chwast czy nie  Nie, nie
Po prostu jednym ludziskom się udaje innym nie. I jest to cecha osobnicza - i rośliny, i człowieka Głaszcze
Zapisane
Gonia
UNO

Offline Offline

wiadomości: 299



« Odpowiedz #14 : Maj 10, 2007, 20:12:07 »

Maciejkę posiałam w donicy z kobeą i nasiona skiełkowały na drugi dzień. Póki co za wcześnie powiedzieć czy się uda czy nie, ale nie ma co tak patrzeć czy to chwast czy nie  Nie, nie

W tym roku maciejka jeszcze mi nie padła (odpukać) więc może się uda choć raz  Modły (posadziłam bardzo rzadko jak Pucca kazała).

Cytuj
Po prostu jednym ludziskom się udaje innym nie. I jest to cecha osobnicza - i rośliny, i człowieka Głaszcze

Masz rację. I dlatego nie bój się tego co piszą o pelargonii i sprawdź sama czy jest między Wami chemia Wink
Zapisane

"[...] pozwalam, by mój brat wybierał własną drogę do piekła" - Utterson (źródło: "Niezwykły przypadek doktora Jekylla i pana Hyde'a" - R.L. Stevenson)
pitipel
Gość
« Odpowiedz #15 : Maj 10, 2007, 21:26:30 »

W tym roku maciejka jeszcze mi nie padła (odpukać) więc może się uda choć raz  Modły (posadziłam bardzo rzadko jak Pucca kazała).

Masz rację. I dlatego nie bój się tego co piszą o pelargonii i sprawdź sama czy jest między Wami chemia Wink


O kurka, a ja tak szczodra reką sypnęłam tej maciejki, ze nie wiem. Sieję ją tylko dla zapachu, bo tak w ogóle to ona niewygledna jest. Także dramatu nie będzie jak mi sie nie uda.
Co do pelargoniowej chemii na pewno będę się starała jakoś ją osiągnąć  Roll Eyes Oby sie udało!!!

Popatrzcie, co znalazłam na floraforum.net:  (polecam wszystkim "zielonym"!!)
http://www.floraforum.net/topics10/jak-zimowac-pelargonie-vt989.htm
« Ostatnia zmiana: Maj 12, 2007, 17:36:36 wysłane przez pitipel » Zapisane
pitipel
Gość
« Odpowiedz #16 : Maj 12, 2007, 17:19:12 »

Ja jeszcze w sprawie pelargoniwej mam pytanie co robić z przekwitłymi kwiatkami? Rozumiem, ze  w celu pobudzenia kwitnienia usuwać, tak?
Czy nie?  Shocked

A co jak wszystkie kwiatki na jenej łodydze przekwitną? Zostawić łodygę? Ściachać?
 Hmmmm
« Ostatnia zmiana: Maj 12, 2007, 17:59:41 wysłane przez pitipel » Zapisane
Pucca
Global Moderator
UNO

Offline Offline

wiadomości: 4011


Cute but psycho


WWW
« Odpowiedz #17 : Maj 12, 2007, 17:55:03 »

Kwiotki osuwać łodyżki ciachać  Smiley
Zapisane

Nie jestem idealna, ale idealnie sobie z tym radzę!
www.srokao.pl
pitipel
Gość
« Odpowiedz #18 : Maj 12, 2007, 17:58:24 »

Dzięki bardzo, kochana! Będę się stosować. Modły
Zapisane
marianna
UNO

Offline Offline

wiadomości: 4467



« Odpowiedz #19 : Maj 12, 2007, 18:29:10 »

usuwać bezwzględnie- wtedy lepiej kwitną


Zapisane

pitipel
Gość
« Odpowiedz #20 : Maj 12, 2007, 20:09:47 »

No, moze w tym roku mi się lepiej udadzą jakoś. Oby! Ale to i tak będzie zasługa Was - specek  Kiss

Jeszcze takie coś znalazłam:

Cytuj
Nie w mieszkaniu
Jeśli jednak mamy odpowiednie warunki ,możemy się pokusić o przezimowanie pozostałych popularnych roślin pojemnikowych: pelargonii, begonii, werbeny, fuksji, niecierpków, datury, ale pod warunkiem, że rośliny przeżyły okres wegetacji w dobrym zdrowiu. Te gatunki nie znoszą nawet kilkustopniowych przymrozków. Wyjątkiem jest ozdobna z liści szałwia lekarska - jedna z nielicznych roślin zielnych dobrze zimujących na balkonach.
Nasze ciepłe i suche mieszkania zupełnie nie nadają do przechowywania roślin ozdobnych przez zimę. Musimy więc znaleźć miejsce naturalnie oświetlone, najlepiej o temp. 5-10 st. C. Może to być jasny garaż, nieogrzewany pokój, klatka schodowa, piwnica, weranda lub mała szklarnia, w której temperatura nie spada poniżej 0 st. C. Trzeba też zadbać o to, żeby rośliny miały wystarczająco dużo miejsca. Gdy ustawimy je zbyt blisko siebie, w razie choroby stracimy wszystkie.

Trochę wody
Przed wniesieniem roślin do pomieszczenia możemy skrócić ich pędy o 1/3 długości lub tylko wyciąć gałązki chore i uszkodzone. Jeśli między kwitnącymi roślinami na naszym balkonie rósł plektrantus koleusowaty, można go także jesienią przenieść do jasnego i chłodnego pomieszczenia. Wcześniej roślinie znacznie skracamy pędy.
W czasie przechowywania rośliny podlewamy raz na 1-2 tygodnie, ponieważ nie wolno dopuścić do całkowitego wyschnięcia bryły korzeniowej. Niektóre rośliny, np. fuksje czy datury, w okresie przechowywania tracą liście. Jest to zjawisko naturalne. Gatunki tracące liście w zimie potrzebują mniej światła, ale trzeba pamiętać, że całkowite ciemności nie sprzyjają rozwojowi żadnej rośliny, a zimowane bez światła fuksje i datury późno zawiązują pąki liściowe i kwiatowe, chorują i są słabsze niż rośliny przechowywane w oświetlonych pomieszczeniach.
   
Dużo światła
Natomiast rośliny zachowujące liście, które wymagają miejsc jak najlepiej oświetlonych, musimy systematycznie kontrolować i sprawdzać, czy nie pojawiły się na nich ślady chorób lub szkodników. Jeśli tak - trzeba natychmiast reagować i zastosować zwalczanie chemiczne.
Przechowywanym roślinom możemy nadać oryginalne kształty, których nie osiągniemy w czasie rocznej uprawy roślin kupionych u ogrodnika. Lantana, fuksja, złocienie, ołownik, kuflik, a nawet pelargonia rabatowa może zamienić się w drzewko z kulistą koroną na dobrze wykształconym pniu.
Coraz częściej ozdabiamy balkony bylinami skalnymi, które dobrze znoszą trudne warunki. Suszy ani mrozów nie boi się większość gatunków rojników i rozchodników, ale mimo to warto okryć je świerczyną lub włókniną. W miejscach bardzo wietrznych okrycie należy dobrze przymocować do skrzynek. Trzeba też pamiętać o podlewaniu roślin zimujących na balkonie. Robimy to wtedy, gdy temperatura jest dodatnia, a pogoda słoneczna.
Wczesną wiosną, przed ruszeniem wegetacji, musimy odmłodzić rośliny, przycinając im pędy oraz wycinając pędy uszkodzone i chore.
http://gazetapomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20061118/PORADY03/61118014

I jeszcze bardzo dobry artykuł o zimowaniu roślin balkonowych z MURATORA


Goniu, zapodaję zdjęcie wielgiej donicy z kobeą. Pod nogi jej wsiałam maciejkę. Wzeszła jak pisalam po dwóch dniach i dzisiaj jest taka:
« Ostatnia zmiana: Maj 13, 2007, 17:39:24 wysłane przez pitipel » Zapisane
anulka2706
UNO

Offline Offline

wiadomości: 1


« Odpowiedz #21 : Maj 09, 2010, 23:25:21 »

Witam. Czy ktoś podpowie mi co dolega mojej pelargonii?
Zapisane
Pucca
Global Moderator
UNO

Offline Offline

wiadomości: 4011


Cute but psycho


WWW
« Odpowiedz #22 : Maj 10, 2010, 08:18:49 »

Witam. Czy ktoś podpowie mi co dolega mojej pelargonii?

To jest plamistość pierścieniowa. Niestety to choroba grzybowa. Chore liście trzeba usuwać i spalać, na wszelki wypadek zrobić sadzonki ze zdrowych pędów bo choroba rozprzestrzenia się z wodą, wiatrem przez owady itp... Można stosować opryski, ale to trochę walka z wiatrakami.
Zapisane

Nie jestem idealna, ale idealnie sobie z tym radzę!
www.srokao.pl
Strony: [1]
  Drukuj  
 
Skocz do: