No i jak pacjent ma potem wzywac karetkę do "bolu glowy"? Czy to znaczy, ze nastepnym razem (odpukac) gdy bedę potrzebowała, zeby ktoś pomógł, z "bolem głowy"nie mam prawa dzwonic po karetke? Powaznie pytam.
(...)
Nosze przy sobie kartke od lekarza z prosbą o podanie moich leków w razie koniecznosci i skierowanie na ostry dyzur, ale z tego co piszesz nawet gdybym po te karetke zadzwonila i tak by nikt nie przyjechał...

Się zdenerwowałam...
To się tak nie denerwuj, bo nie warto. Pogotowie zapewne przyjechałby, bo przyjeżdża w "w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia, nagłego zachorowania lub nagłego pogorszenia stanu zdrowia, powodującego zagrożenie życia lub mogącego prowadzić do istotnego uszczerbku zdrowia". Przyjedzie, kiedy zostanie wezwane do pacjenta z: utratą przytomności i zaburzeniami świadomości, drgawkami, nagłym, ostrym bólem w klatce piersiowej lub zaburzeniami rytmu serca, dusznością, w tym nasiloną reakcją uczuleniową po zażyciu leku, ukąszeniu, czy użądlenia przez jadowitego zwierzaka, nagłym ostrym bólem brzucha, uporczywymi wymiotami (zwłaszcza z domieszką krwi), krwotokami z przewodu pokarmowego lub dróg rodnych, rozległymi oparzeniami, porażeniem prądem. O wypadkach, typu utoniecie, upadki z dużej wysokości, złamania, a nawet próby samobójcze już nawet nie wspominam ... ufff...mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam ... ale nie ma obowiązku udzielać świadczeń z zakresu pomocy doraźnej na miejscu, w swojej siedzibie, jeśli nie przewiduje tego kontrakt z NFZ-em. Jest w kraju kilka NFZ-tów, które zakontraktowały w swoich stacjach pogotowia pomoc doraźną na miejscu, płacą za nią i w takich stacjach zostanie ona udzielona, ale Twoje pogotowie najwyraźniej nie podpisało takiego kontraktu.
Natomiast w pozostałych tzw. "sytuacjach szczególnych" - przede wszystkim w zaostrzeniu dolegliwości w przebiegu schorzeń przewlekłych, które wystąpią w nocy, lub w dni wolne od pracy, powinno się korzystać ze świadczeń w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, czyli udać się lub zadzwonić do przychodni/ambulatorium, z którym nasz lekarz rodzinny podpisał umowę i w ramach takiej opieki nocnej i świątecznej udzielane są normalne lekarskie porady, a w sytuacjach tego wymagających także wizyty domowe. Takie były założenia systemu, pomyslane specjalnie po to, żeby z pogotowia nie robić przychodni na kółkach, bo przygotowanie i wyjazd karetki kosztuje dużo drożej, niż wizyta domowa lekarza POZ, a tak się właśnie topi pieniądze, które można wydać na bardziej pożyteczne "cele zdrowotne".